Trzy godziny Sławomira Nowaka przed komisją hazardową

zsz, PAP, IAR
02.03.2010 , aktualizacja: 02.03.2010 13:24
A A A Drukuj
Sławomir Nowak przed komisją hazardową Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Sławomir Nowak przed komisją hazardową
Sławomir Nowak, były szef gabinetu politycznego premiera Donalda Tuska, zeznał przed komisją hazardową, że nie ma żadnej wiedzy na temat domniemanego przecieku o akcji CBA związanej z tzw. aferą hazardową. - Nie byłem źródłem przecieku - dodał poseł PO. Przesłuchanie Nowaka trwało niewiele ponad trzy godziny.
Z Bartoszem Arłukowiczem
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Z Bartoszem Arłukowiczem
Sławomir Nowak stanął przed komisją śledczą na wniosek posłów PiS
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Sławomir Nowak stanął przed komisją śledczą na wniosek posłów PiS


Sławomir Nowak stanął przed komisją śledczą na wniosek posłów PiS. Beata Kempa mówiła w Poranku Radia TOK FM, że pytań do posła PO ma bez liku, ponieważ dla niej zaskoczeniem było przesunięcie Nowaka z Kancelarii Premiera do Sejmu. Zdaniem posłanki, były szef gabinetu politycznego premiera mógł być źródłem przecieku o śledztwie CBA związanym z tzw. aferą hazardową.

Nowak zapewnił komisję hazardową, że nic nie wie o przecieku o akcji CBA w sprawie nielegalnego lobbingu wokół ustawy hazardowej. Przyznał jednak, że można mówić o przecieku wyłącznie w przypadku opublikowania stenogramów z podsłuchów CBA w "Rzeczpospolitej".

Ile Pan zarabia? - pyta Kempa

Zgodnie ze swoimi zapowiedziami w Poranku Radia TOK FM, Beata Kempa pyta, ile zarabia Sławomir Nowak, a konkretnie jakie dostał nagrody? - Jeśli chodzi o nagrody, które może dawać premier, to nasz premier jest bardzo oszczędny w porównaniu do Pani premiera. Szczerze, nie przypominam sobie żadnej nagrody. Chyba żaden minister konstytucyjny nie dostał żadnej nagrody od premiera - odpowiedział, po czym wdaje się w obszerną dyskusję z posłanką PiS na temat zasad przyznawania premii urzędnikom.

Sierpniowe spotkania. "Nie wiem, czego dotyczyły"

14 sierpnia 2009 r. odbyło się pierwsze spotkanie Mariusza Kamińskiego z Donaldem Tuskiem, podczas którego szef CBA miał powiedzieć premierowi o nielegalnym lobbingu Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego na rzecz nowelizacji ustawy hazardowej.

Odpowiadając na pytanie Bartosza Arłukowicza Nowak przyznał, że zapewne wiedział, że premier spotyka się z szefem CBA, ponieważ miał wówczas dostęp do elektronicznego kalendarza Donalda Tuska. Czy wiedział, czego dotyczyło spotkanie? - Nie mam zwyczaju pytać swojego przełożonego, w tym przypadku premiera, z kim, dlaczego i po co się spotyka - wyjaśniał. Dodał także, że premier sam nie informował go o treści tego spotkania. Przyznał, że po spotkaniu szefa rządu z Kamińskiem rozmawiał z premierem, ale nie o hazardzie, tylko o Afganistanie i obchodach rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Nowak powiedział również, że Tusk nie informował go, o czym rozmawiał 19 sierpnia 2009 r. podczas spotkania z ówczesnym ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim i ówczesnym szefem MSWiA Grzegorzem Schetyną. Zeznał ponadto, że nie znał przebiegu spotkania premiera z 26 sierpnia z Chlebowskim. Polityk PO podkreślił, że prawdopodobnie wiedział o tych spotkaniach z elektronicznego kalendarza swojego szefa.

"Nie zajmowałem się legislacją"

Szef gabinetu politycznego powiedział, że o tzw. aferze hazardowej dowiedział się na początku października 2009 r., gdy poinformowały o niej media. Odpowiadając na pytania posłów kilkakrotnie tłumaczy, że w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie odpowiadał za legislację, ani tym bardziej nie zajmował się w sposób szczególny ustawą hazardową.

Nowak dodał, że na przełomie lipca i sierpnia 2008 roku premier Donald Tusk wydał mu polecenie "przedstawienia mu wiedzy na temat przebiegu prac nad ustawą hazardową". Wówczas, jak mówił, niezwłocznie zadzwonił do wiceministra finansów Jacka Kapicy z prośbą o przygotowanie notatki na temat przebiegu prac nad ustawą hazardową.

Wiceminister finansów odnotował w niej uwagi resortu gospodarki sprzeciwiające się 10-procentowym dopłatom do gier (nieobjętych monopolem państwa). Kapica pisał, że uwagi wpłynęły po rozpatrzeniu projektu przez Komitet Stały Rady Ministrów (posiedzenie komitetu odbyło się 17 lipca 2008 r.). Nowak zeznał, że poprosił Kapicę o taką notatkę, aby mieć "background merytoryczny na wszelki wypadek". Zaznaczył, że nie przekazał notatki Tuskowi, gdyż jak dodał, premierowi potrzebna była tylko konkluzja.

Sławomir Nowak zeznał także, że nie pamięta, kto był inicjatorem spotkania z sierpnia 2008 roku, po którym przez pół roku prace nad ustawą hazardową zostały spowolnione. Wziął w nim udział minister w kancelarii premiera Michał Boni, wiceminister finansów Jacek Kapica, ówczesny szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Zbigniew Derdziuk i właśnie Sławomir Nowak. - Rozmawialiśmy o tej ustawie, pytałem o co chodzi i dostałem komunikaty bardzo uspokajające, że z punktu widzenia ministra finansów wszystko jest w porządku, a prace toczą się normalnie - mówił.

Nowak przeszedł do Sejmu na prośbę Schetyny

Nowak opowiadał też o kulisach swojego odejścia z kancelarii premiera po wybuchu tzw. afery hazardowej. Powiedział, że decyzje w tej sprawie podjął premier, wcześniej zabiegał o to jednak Schetyna. Jak mówił Nowak była wyraźna prośba ówczesnego szefa MSWiA, by wraz z nim z pracy w rządzie do Sejmu oddelegowani zostali szef gabinetu politycznego, a także minister Rafał Grupiński i rzecznik rządu Paweł Graś. Ostatecznie ten ostatni pozostał jednak na stanowisku.

Najgorętsze momenty komisji hazardowej. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć: Kliknij, by obejrzeć

Zobacz więcej na temat:

Podziel się