>>
Jak zająć czas królika - czytaj na Cafe Animal W zabytkowym Pałacu Ostrogskich przy Tamce historia spotkała się z nowoczesnością. W 200. urodziny Fryderyka Chopina uroczyście otwarto jego nowe muzeum ("jego warszawski dom" - jak mówił minister kultury Bogdan Zdrojewski). Byli prezydent Lech Kaczyński z małżonką, ministrowie, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, arcybiskupi. Szkoda tylko, że publiczności muzeum zostanie udostępnione dopiero za miesiąc. A naprawdę warto je zobaczyć. Nie tylko ze względu na Fryderyka Chopina i jego muzykę. Także by podziwiać niesamowity mariaż techniki i zabytkowej architektury oraz miejsce, w którym multimedialne prezentacje spotykają się z legendą o Złotej Kaczce.
Już wejście do Muzeum Fryderyka Chopina jest niezwykłe. Nie będzie tu tłumów (do środka może wejść jednocześnie około stu osób) ani wycieczek snujących się za przewodnikiem - to muzeum każdy zwiedzi sam. To właściwie 11 różnych wystaw - w zależności od zainteresowań zwiedzającego i poziomu jego wiedzy. Na bilecie (nie takim drogim - 22 zł) zakodowane będą preferencje, tak aby korzystając z niego przy uruchamianiu multimedialnych elementów ekspozycji, dobrze poczuło się i dziecko, i przeciętny dorosły, i muzykolog.
Dla dzieci zresztą przygotowano specjalną, pomalowaną na limonkowo salę, w której są gry i edukacyjne zabawy związane z Chopinem, a z głośników sączą się jego najbardziej znane utwory. Odważne kolory i muzyka to zresztą znaki rozpoznawcze nowego muzeum. Na piętrach, w odrestaurowanych salach z freskami z epoki stoją multimedialne urządzenia, dzięki którym wybierając szufladę z nutami, można na przykład posłuchać muzyki Chopina albo nagrań jego listów do przyjaciół, wysyłanych z wielu podróży. W sali zwanej salonem paryskim, w której stoi fortepian z ostatniego paryskiego mieszkania kompozytora, można poczuć zapach fiołków, jego ulubionych kwiatów. A w sali śmierci - skonfrontować się z kopią jego maski pośmiertnej. Każdy zwiedzający może wybrać własne tempo i własny kierunek zwiedzania. Nie tylko w pałacowych salach, lecz także w odrestaurowanych piwnicach, których część pochodzi jeszcze z XV wieku. Po ich bazaltowym bruku płynie woda, nawiązując do legendy o Złotej Kaczce, królewnie zaklętej w ptaka, która tutaj właśnie miała czekać, pilnując skarbu, aż ktoś zdejmie z niej czar. Także w podziemiach znajduje się niezwykła sala koncertowa, w której szklany ekran akustyczny unosi się nad czarnym fortepianem.
To wszystko w niczym nie przypomina rzędów zakurzonych gablot, do jakich w polskich muzeach jesteśmy przyzwyczajeni. Można śmiało powiedzieć, że w budynku przy Tamce Chopin z XIX stulecia zawędrował do XXI wieku.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl