Szmajdziński krytykuje Sikorskiego za słowa o prezydencie

prot, PAP
01.03.2010 , aktualizacja: 01.03.2010 18:18
A A A Drukuj
Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński ocenił, że słowa Radosława Sikorskiego dotyczące prezydenta Lecha Kaczyńskiego wymagają zastanowienia, czy szef MSZ nie powinien zawiesić swoich obowiązków na czas kampanii prezydenckiej dla dobra Polski i jej wizerunku.
Jerzy Szmajdziński
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Jerzy Szmajdziński
Sikorski mówił w niedzielę w Bydgoszczy, gdzie rozpoczął walkę o nominację PO w wyborach prezydenckich, że "prezydent wolnej Polski może być niski, ale nie powinien być mały". Przypomniał, że do końca kadencji Lecha Kaczyńskiego pozostało "tylko 297 dni" i namawiał zebranych na widowni do skandowania: "były prezydent Lech Kaczyński".

"Pogardliwy, małostkowy i złośliwy"

Szmajdziński, który jest kandydatem SLD na prezydenta, powiedział na konferencji prasowej w Płocku, że "występ" Radosława Sikorskiego i sposób odnoszenia się do urzędującego prezydenta budzi jego sprzeciw. Przypomniał, iż Sikorski jest ministrem spraw zagranicznych, który konstytucyjnie współpracuje z prezydentem RP i współpraca ta, uwzględniając m.in. kalendarz wyborów prezydenckich, musi trwać przynajmniej do 23 grudnia.

- Jak będzie wyglądała współpraca, kiedy minister spraw zagranicznych w sposób pogardliwy, małostkowy, złośliwy odnosi się do prezydenta? Jaki wizerunek Polski i władz naczelnych państwa powstaje? - pytał Szmajdziński.

Kandydat SLD przyznał, iż sam krytycznie ocenia prezydenturę Lecha Kaczyńskiego, która, jego zdaniem, jest nieudana, koncentrująca się na przeszłości, pełna - jak to określił - rusofobii, germanofobii i eurosceptycyzmu.

- Ale krytyczna ocena to jedno, a sposób, metoda, którą wybrał Radosław Sikorski wymaga zastanowienia się, czy Radosław Sikorski nie powinien zawiesić swoich obowiązków jako minister spraw zagranicznych. Bo nie wyobrażam sobie żadnej współpracy, nie będzie żadnego kontaktu, nie może być żadnego komunikowania się, kiedy używa się takich słów, takich porównań, jakich użył wczoraj w Bydgoszczy Radosław Sikorski - oświadczył Szmajdziński. Według niego, zachowanie Sikorskiego było "wielce niestosowne".

Prezydent według Szmajdzińskiego

W ocenie Szmajdzińskiego bycie prezydentem to także "bycie rzecznikiem spraw obywatelskich, służenie obywatelom i ich reprezentowanie, właściwe odczytywanie ich aspiracji, ambicji w nadziei na rozwiązywanie tych problemów, które leżą w kompetencji władzy wykonawczej".

Zastrzegł przy tym, iż jest przeciwny prezydenturze "żyrandolowej", czyli opartej jedynie na prestiżu i korzystaniu z weta. W jego przekonaniu prezydent musi mieć możliwość korygowania polityki rządu, korzystając z obecnych uprawnień tego urzędu.

- Nie dla obniżenia rangi, pozycji, możliwości działania prezydenta, ale tak dla współdziałania z rządem, porozumiewania się z rządem, dla reform i modernizacji państwa. Nie dla oczekiwania, że prezydent nie miałby możliwości skorygowania polityki rządzących, jeżeli naruszałoby to prawa obywatelskie, pracownicze, związkowe, prawa mniejszości. Tutaj prezydent musi mieć instrument, który by powstrzymał przed takim działaniem - zaznaczył Szmajdziński.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się