41-letniego mężczyznę, po blisko 10 latach od kradzieży "Plaży w Pourville" zatrzymano na początku stycznia tego roku. Okazało się, że obraz przechowuje w domu swoich rodziców w szafie. Przed śledczymi wyjaśniał, że obraz Moneta ukradł na własne potrzeby.
W areszcie śledczym w Poznaniu, gdzie teraz przebywa poddano go jednodniowemu badaniu psychiatrycznemu. Jacek Derda z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu mówił reporterowi
TOK FM: - Powołano dwóch biegłych lekarzy psychiatrów i psychologa, by ocenili stan zdrowia psychicznego Roberta Z. Po przeprowadzeniu tych badań biegli nie wydali opinii. Stwierdzili, że będzie można to zrobić dopiero po obserwacji psychiatrycznej. Prokurator skierował więc w tej sprawie wniosek do sądu. A ten zarządził, że obserwacja może być przeprowadzona przez okres nie dłuższy niż 4 tygodnie.
- Gdyby stwierdzona, była niepoczytalność, to prokuratura uzna, że Robert Z. nie popełnił przestępstwa i śledztwo będzie umorzone - dodał Derda. - Nie wiele wskazuje jednak na to, by niepoczytalność stwierdzono. Gdyby jednak, sąd może zarządzić dodatkowe środki zapobiegawcze, by zapobiec popełnieniu kolejnego przestępstwa, np. umieszczenie mężczyzny w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Robert Z. został zatrzymany, bo w miejscu przestępstwa pozostawił odciski palców. Przyznał się do winy. Podczas wyjaśnień składanych w prokuraturze powiedział, że jest miłośnikiem sztuki - szczególnie obrazów Moneta - i po wizycie w Muzeum Narodowym w Poznaniu postanowił ukraść obraz. Grozi mu od roku do 10 lat pozbawienia wolności.
Monet namalował obraz w 1882 roku. Jest to olej na płótnie o wymiarach 60 na 73 cm. Wchodzi - m.in. razem z obrazami "Spacer po klifie w Pourville" oraz "Sieci rybackie w Pourville" - w skład cyklu obrazów z tej nadmorskiej miejscowości, malowanych przez Moneta w tym samym roku. Płótno Moneta było w Wielkopolsce od 1906 roku, kiedy to zostało zakupione przez niemieckie muzeum w Poznaniu.
Obraz wrócił do Muzeum Narodowego i po konserwacji zostanie wystawiony w czerwcu dla publiczności.