Sprawę opisała dzisiejsza
"Rzeczpospolita" Kurtyka - spytany w TVP1 - czy nowelizacja ustawy ma na celu pozbycie się go z
IPN, ocenił, że to prawdopodobne. Zarazem dodał, że wszelkie wątpliwości prawne, zgłaszane w toku prac sejmowej komisji przez prawników IPN, są przez posłów odrzucane - mimo, że uwagi te często podzielają sejmowi legislatorzy.
"Ja z PiS? Bzdura!" Prezes IPN, który za kilka miesięcy zakończy swą kadencję na tej funkcji, nazwał mianem "bzdury" zarzuty, by pozostawał w bliskich związkach ze środowiskiem PiS. - Myślę, że hasło odpolitycznienia Instytutu prowadzi do jego upolitycznienia. Fundamentem niezależności Instytutu jest mocna pozycja prezesa. Bardzo trudno go powołać, bardzo trudno go też odwołać. Dlatego wszelkie możliwe naciski polityczne mogą być przez prezesa ignorowane. Tak zresztą było w trakcie mojej kadencji, tak jest nadal - powiedział.
Kurtyka straszy korporacją W opinii prezesa IPN, byłaby też "bardzo ryzykowną decyzją" proponowana przez PO zmiana formuły wyłaniania prezesa IPN. Projekt zakłada, że w miejsce 11-osobowego kolegium IPN powołano by dziewięcioosobową Radę IPN - wywodzącą się ze środowisk naukowych i naukowych. Miałaby one większe kompetencje niż będące ciałem doradczym Kolegium - m.in. ustalałaby priorytetowe tematy badawcze i rekomendowała kierunki działań IPN; opiniowałaby też powoływanie i odwoływanie szefów pionów śledczego i lustracyjnego IPN. - Korporacja uzyska władzę w instytucji państwowej - tak ocenił to prezes IPN.