Mann: Robią z Trójki tubę propagandową PiS. Nie widzę się tam

- PiS chce zrobić z radiowej Trójki tubę propagandową. Jeśli tak dalej pójdzie, to nie widzę siebie w tym radiu - powiedział Wojciech Mann w wywiadzie dla "Newsweeka". Popularny dziennikarz obawia się, że stacji grozi upolitycznienie i przyznaje, że nie bardzo wierzy w przywrócenie w niej normalności.
Mann przyznaje, że z nowym kierownictwem Trójka skręca w kierunku PiS. - Gdyby Trójka skręcała w jakimkolwiek innym kierunku, to też odbierałoby jej wiarygodność - stwierdził. Według niego z Trójki "ktoś chce zrobić tubę propagandową", a to zdaniem dziennikarza "zabije radio". - Siły polityczne, które przejęły stację są zbyt zdeterminowane - zaznacza dziennikarz.

- Nie wiem, dlaczego akurat teraz tak mną ruszyło... Pewnie to przez zastanawiające zmiany w programie, zwłaszcza w publicystyce politycznej. No i ten styl. Mam wrażenie, ze dyrekcja jest przeciwko zespołowi a nie razem z nim - mówi.

"Sytuacja przypomina PRL"

Mann tłumaczy także, dlaczego darzy nieufnością Jacka Sobalę, nowego szefa stacji. - Jego rządy to ledwie dwa miesiące, a już wprowadza zmiany personalne w porannym programie "Zapraszamy do Trójki" i dokłada godzinę polityki dziennie kosztem audycji muzycznych - mówi. Przypomina, że nowy dyrektor zaprosił do współpracy ze stacją szerokie grono prawicowych dziennikarzy. Inne poglądy mają reprezentować Daniel Passent i Andrzej Jonas, ale ich obecność na antenie ma być jedynie "listkiem figowym". - Sytuacja w radiu przypomina PRL. Politycy chcą mieć z niego tubę propagandową. Jeśli tak dalej pójdzie nie widzę się tam - mówi.

"Kwas w powietrzu"

Mann porównuje obecną sytuację z czasami, kiedy stacją kierował Krzysztof Skowroński. - Za czasów Krzyśka nie miałem wrażenia, że odbywa się ideologiczny nalot dywanowy. Do Trójki przychodzili publicyści o różnych poglądach. To było OK. - mówi.

Dziennikarzowi nie odpowiada także styl, w jakim dyrektor Sobala informuje pracowników o kłopotach firmy i zwolnieniach. - Sobala przychodzi i na "dzień dobry" oświadcza: nie mam pieniędzy, będę zwalniał. To jest destrukcyjne dla zespołu - mówi.

Mann przyznaje, że po wywiadzie jaki udzielił liczy się z groźbą zdjęcia z anteny. - Chyba ludzie, którzy przejęli Trójkę nie rozumieją, czym ona jest dla słuchaczy. Strasznie mi dopiekło, to co się dzieje w Trójce w ostatnim czasie, ten kwas w powietrzu - stwierdził. Dziennikarz liczy także, że jego głos w dyskusji zwróci uwagę ministra skarbu na sytuację w radiu. - Nie możemy być bydłem przeganianym z miejsca na miejsce przez polityków - dodaje.

Więcej o: