- Dzieci i młodzież są nie tylko wystawieni na coraz większą ilość seksualnych obrazów, sprzedaje im się również ideę, że muszą cały czas wyglądać seksownie - powiedziała psycholog Linda Papadopoulos, jedna z autorek raportu. Jako przykład podaje popularne lalki Bratz czy zeszyty i długopisy z logo Playboya, oraz wideoklipy w których kobiety są przedstawiane w skąpych ubraniach i prowokacyjnych pozach, a mężczyźni jako agresywni i seksualnie dominujący. Zetknięcie z tak dużą ilością impulsów seksualnych zaburza postrzeganie własnego ciała i rozwój psychiczny.
W wyniku tego cierpią szczególnie dziewczynki, zachęcane do eksponowania swojej seksualności. Niektóre czują się "zmuszone" do zamieszczania na portalach społecznościowych zdjęć, na których pozują topless lub w wyzywających pozach. Pojawiają się u nich zaburzenia jedzenia, depresje i napady agresywne. Chłopcy też cierpią - czują presję, żeby zachowywać się jak macho, być silnymi i nie pokazywać emocji.
Autorzy raportu rekomendują 36 sposobów na walkę z nadmierną seksualizacją dzieci. Wideoklipy, które zawierają np. sceny rozpustnego tańca, powinny być emitowane po godzinie 21, a magazyny pornograficzne dostępne tylko dla osób powyżej 15. roku życia. Gry komputerowe, w których pojawia się seks i przemoc, mają natomiast zawierać oznaczenia ostrzegające rodziców. Autorzy raportu zalecają też zabronienie agencjom pośrednictwa pracy zamieszczania ogłoszeń z klubów go-go czy salonów masażu erotycznego.
- Całe społeczeństwo jest rozseksualizowane - powiedział w wywiadzie dla
radia BBC Frank Furedi, profesor socjologii z Uniwersytetu w Kent - Seks staje się powszechną walutą w świecie (...) dorośli wysyłają dzieciom sygnał, że seks jest jedyną rzeczą, która ma znaczenie - dodał.