- Związek Polaków na Białorusi ma się świetnie i nikt mu w niczym nie przeszkadza - miał zapewniać prezydent Aleksandr Łukaszenka. Polityk wyraził zdziwienie, kiedy pytano go o aresztowanych na Białorusi Polaków. - Nikt nie poszedł do więzienia... no może te kilka osób, ale oni chcieli iść, by pokazać jak im źle - powiedział.
Kilka razy miał podkreślać, że "Polacy mieszkający na Białorusi, to jego Polacy, jego wyborcy i, że zrobi wszystko, żeby było im dobrze". Prezydent zapewnił, że polskiej mniejszości nie jest wcale gorzej niż Polakom w Polsce.
- Deklarował nie tylko miłość do Polaków, ale też szczególną sympatię do naszego kraju. Miejmy nadzieję, że te deklarowane sentymenty przełożą się na decyzję co do rozwiązań instytucjonalnych - komentował po spotkaniu minister Sikorski w
radiu TOK FM.
"Dajmy ekspertom pracować" - Prezydent Białorusi zapewnił mnie, że będzie szukał rozwiązań i że może powstać grupa ekspertów, która w rychłym terminie znajdzie rozwiązania satysfakcjonujące dla obu stron - powiedział szef polskiego MSZ. - Przyjmujemy tę deklarację na tym etapie za dobrą monetę i będziemy czekali na rezultaty - oświadczył Sikorski.
Jednocześnie minister zaapelował na antenie TOK FM o to, aby opinia publiczna dała ekspertom "kilka tygodni na pracę w zaciszu gabinetów". - Są sprawy, które się dobrze rozwiązuje pod lupą opinii publicznej i są inne, które lepiej rozwiązać w zaciszu gabinetu - i to jest jedna z takich spraw - mówił Sikorski.
Szef MSZ zaapelował do sił politycznych i mediów o "niepodgrzewanie atmosfery" w sprawie Białorusi, tak aby eksperci polsko-białoruscy mogli wypracować rozwiązania korzystne dla polskiej mniejszości w tym kraju.
- Apelowałbym do mediów i sił politycznych w Polsce, aby pozwolić ekspertom wykonać tę zakulisową pracę bez podgrzewania atmosfery, bez prowokacji, tak aby za jakiś czas Polacy mogli działać w autonomicznych strukturach, a Polska i Białoruś mogły rozwijać stosunki gospodarcze, kulturalne i polityczne - powiedział.
Walka o Dom Polski Polski minister przebywa w Kijowie w związku z uroczystością zaprzysiężenia Wiktora Janukowycza na prezydenta Ukrainy. Wcześniej mówił dziennikarzom, że spotkanie z Łukaszenką jest głównym, roboczym powodem jego wizyty w Kijowie i że to on wyszedł z taką inicjatywą. Zdaniem ministra fakt, że Łukaszenka przystał na spotkanie świadczy, iż prezydent Białorusi poważnie traktuje stosunki polsko-białoruskie i białorusko-europejskie.
17 lutego białoruski sąd odebrał iwieniecki Dom Polski ZPB Andżeliki Borys. Dom został przekazany lojalnemu wobec Mińska Związkowi Polaków ze Stanisławem Siemaszką na czele. Do rozłamu na dwa kierownictwa polskiej organizacji doszło po zjeździe ZPB w marcu 2005 roku, na którym wybrano na prezesa Andżelikę Borys. Władze białoruskie nie uznały tego wyboru; doprowadziły do powtórzenia zjazdu i powierzenia stanowiska prezesa Józefowi Łucznikowi, czego z kolei nie uznały władze polskie. 19 września 2009 r. nowym szefem reżimowego ZPB został Stanisław Siemaszko.