Nastolatek nie żyje, dwaj ranni - tragiczny finał ucieczki przed policją

dżek, PAP
24.02.2010 , aktualizacja: 24.02.2010 15:19
A A A Drukuj
Tragicznie zakończyła się nocna ucieczka młodych ludzi samochodem przed policją w Łodzi. Golf, którym jechała trójka młodych mieszkańców Zgierza, wpadł w poślizg i uderzył w latarnię.
Policja
Fot. archiwum
Policja
Ciężko ranny w wypadku 17-latek zmarł w szpitalu. Do szpitala w stanie krytycznym trafił 20-letni kierowca oraz jego 17-letni brat - poinformował Radosław Gwis z łódzkiej policji.

Policja i prokuratura badają okoliczności wypadku oraz działania policjantów.

Nocny pościg

Wydarzenia rozegrały się przed godz. 4 w nocy na osiedlu Retkinia. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że dzielnicowi z tamtejszego komisariatu prowadzili działania przeciwko złodziejom samochodów. Na ulicy Bandurskiego chcieli zatrzymać do kontroli volkswagena golfa, który miał niesprawne oświetlenie.

Autem jechało kilku młodych mężczyzn. - Na widok patrolu kierowca golfa przyspieszył i odjechał w kierunku ulicy Krzemienieckiej. Policjanci ruszyli nieoznakowanym radiowozem w pościg. Niebieskim sygnałem błyskowym oraz czerwoną latarką dawali kierowcy golfa sygnał do zatrzymania. Niestety, mężczyzna zignorował te sygnały - relacjonował Gwis.

Według policji golf gwałtownie skręcił w lewo i wciąż przyspieszał. Policyjna skoda fabia jechała za nim w odległości około 150 metrów. Tuż przed skrzyżowaniem z ulicą Konstantynowską golf wpadł w poślizg i uderzył w latarnię.

Policjanci wezwali pogotowie ratunkowe i straż pożarną.

- Funkcjonariusze próbowali podjąć czynności ratownicze, które były znacznie utrudnione ze względu na zakleszczenie karoserii golfa - dodał Gwis.

Nastolatkowie ciężko ranni

W wypadku ciężko ranni zostali trzej jadący golfem mieszkańcy podłódzkiego Zgierza. 17-latek, który siedział obok kierowcy, nieprzytomny trafił do szpitala im. Kopernika. Niestety - mimo wysiłków lekarzy - zmarł dziś rano. Kierujący autem 20-latek z urazem kręgosłupa i obrażeniami wewnętrznymi w stanie krytycznym przebywa w szpitalu im. WAM. Jego 17-letni brat także trafił do szpitala.

Trwa wyjaśnienie okoliczności wypadku; nie wiadomo, dlaczego młodzi ludzie nie zatrzymali się do kontroli. - Działania policjantów wstępnie zostały ocenione jako prawidłowe. Sprawę szczegółowo bada jednak wydział kontroli Komendy Miejskiej Policji w Łodzi pod nadzorem wydziału kontroli komendy wojewódzkiej - zaznaczył Gwis.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się