Premier rozczarowany treścią listu prezydenta. "Skończył się czas prywatnych rozmów"

awe, PAP
24.02.2010 , aktualizacja: 24.02.2010 17:01
A A A Drukuj
- Jestem oczywiście rozczarowany treścią listu, bo liczyłem na to, że i ja, i opinia publiczna dowie się tak naprawdę o co chodzi - powiedział Tusk Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta - Jestem oczywiście rozczarowany treścią listu, bo liczyłem na to, że i ja, i opinia publiczna dowie się tak naprawdę o co chodzi - powiedział Tusk
Premier Donald Tusk powiedział dziennikarzom, że jest rozczarowany treścią listu od prezydenta Lecha Kaczyńskiego ws. szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego. Szef rządu nie wybiera się na spotkanie z prezydentem w tej sprawie.
List prezydenta do premiera, strona 1.
List prezydenta do premiera, strona 1.
Co prezydent napisał o Sikorskim w liście do premiera? CZYTAJ

- Jestem oczywiście rozczarowany treścią listu, bo liczyłem na to, że i ja, i opinia publiczna dowie się tak naprawdę o co chodzi, jeśli mówimy o jakichś pretensjach, czy zastrzeżeniach pana prezydenta, czy jego brata, do Radosława Sikorskiego - powiedział dziennikarzom premier, który przebywa z wizytą w Budapeszcie.

Jak dodał, "mamy wszyscy w Polsce dość poważny problem z politykami, którzy puszczają takie publiczne sygnały, że wiedzą coś straszliwego na temat polityków konkurentów, a później się okazuje, że nie wiedzą nic takiego, co mogliby przedstawić, czy mnie, czy opinii publicznej".

Już mówił o zastrzeżeniach

List prezydenta do Donalda Tuska opublikowała na swojej stronie internetowej kancelaria premiera. Lech Kaczyński napisał, że zastrzeżenia dotyczące Radosława Sikorskiego nie odbiegają od tych, o których mówił premierowi w listopadzie 2007. Prezydent zadeklarował w liście, że jest gotów do ponownej rozmowy z Tuskiem na ten temat.

"Nie było faktów o Sikorskim"

Premier Donald Tusk oświadczył, że nie jest w stanie ujawnić żadnych faktów z rozmowy z prezydentem z 2007 r. na temat ówczesnego kandydata na ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, bo takich faktów Lech Kaczyński wówczas nie podał.

- Nie mam w zwyczaju powtarzać rozmów, w których zamiast faktów pojawiają się emocjonalne oceny. Pan prezydent w tej rozmowie oceniał ministra Sikorskiego, ale raczej pod kątem swoich sympatii i antypatii politycznych. Nie mogę państwu przedstawić faktów, bo ich nie było - powiedział dziennikarzom Tusk. Premier oświadczył, że jest gotów ujawnić każdy szczegół, "pod warunkiem, że on jest".

"Skończył się czas prywatnych rozmów"

Odnosząc się do zawartej w liście Lecha Kaczyńskiego propozycji spotkania, Tusk powiedział, że "skończył się czas prywatnych rozmów, z których później robi się taki insynuacyjny użytek w kampanii politycznej". - Ja m.in. po to nie kandyduję, żeby w tego typu przedsięwzięciach dość dwuznacznych nie uczestniczyć - powiedział premier.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się