- Sprawa wynikła wtedy, gdy bracia Kaczyńscy postanowili interweniować w prawybory w PO - powiedział Sikorski. -
Jarosław Kaczyński zaszantażował premiera Donalda Tuska, by nie popierał mnie i nie wystawiał jako kontrkandydata Lecha Kaczyńskiego - ocenił minister.
- Będę prosił premiera, by - jeśli to możliwe - upublicznił list - dodał szef MSZ. Zaznaczył, że sam nie zna treści listu prezydenta.
"Znam swój życiorys..." Sikorski przypomniał, że sam umieścił w internecie "teczki": z działań, które wobec niego prowadziła służba bezpieczeństwa i z akcji "Szpak" prowadzonej przez
WSI i - jak podkreślił - tak samo prosi o upublicznienie listu prezydenta. - Pozostawiam opinii publicznej decyzję, czy dopuszczalne są tego typu materiały w polityce i czy powinny być one normą - dodał.
Minister oświadczył, że "zna swój życiorys najlepiej" i wie, że "dochowuje ślubowania, iż dobro Polaków i zapisy konstytucji będą dla niego najwyższym nakazem".
Sławomir Nowak, który był gościem Salonu Politycznego Trójki nie chciał ujawnić treści pisma, ale określa je jako "publicystykę polityczną".
Premier pisze list... Szef rządu Donald Tusk przed tygodniem zwrócił się w liście do prezydenta, by ten niezwłocznie na piśmie przekazał mu informacje, które "wykluczają czy dyskredytują" ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
List prezydenta wczoraj trafił do kancelarii Premiera. Awantura o haki Sprawa ma związek z wypowiedziami prezesa
PiS Jarosława Kaczyńskiego na temat Radosława Sikorskiego. W wywiadzie dla "Newsweeka" prezes PiS przypomniał, że w końcu 2007 roku prezydent
Lech Kaczyński wyrażał wątpliwości co do zasadności powołania Sikorskiego na stanowiska ministra spraw zagranicznych, o czym rozmawiał z Tuskiem.
Potem z tych słów się wycofał.