Pielęgniarki spotkały się z Kopacz. "Zaproponowała pewne rozwiązania"

mar, PAP
23.02.2010 , aktualizacja: 23.02.2010 22:30
A A A Drukuj
Przedstawicielki zarządu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych spotkały się we wtorek wieczorem z minister zdrowia Ewą Kopacz. Wyniki rozmów ma ocenić w środę zarząd związku. - Minister zaproponowała pewne rozwiązania. Czekamy aż przedstawi je na piśmie. Jutro zarząd związku podejmie decyzję odnośnie dalszych działań - powiedziała po spotkaniu przewodnicząca OZZPiP Dorota Gardias.
Strajk głodowy pielęgniarek w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej
Fot. Przemysław Jendroska / Agen
Strajk głodowy pielęgniarek w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej
Dodała, że obecnie nie jest w stanie powiedzieć czy zarząd związku podejmie decyzję o strajku ogólnopolskim.

Protestujące domagają się interwencji resortu w sprawie pielęgniarek z Podbeskidzia. Gardias mówiła wcześniej, że w przypadku braku reakcji resortu zdrowia, w środę zarząd związku ma podjąć decyzję o ogólnopolskim proteście.

Wiceszefowa OZZPiP Longina Kaczmarska powiedziała, iż Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że doszło do rozmów z dyrektorami szpitali, w których odbywa się protest pielęgniarek. - Weryfikujemy te informacje. W środę mają się jeszcze odbyć rozmowy z resortem zdrowia. Ich efekt przedstawimy zarządowi związku - dodała.

Ministerstwo: Nie jesteśmy pracodawcą

Wiceminister zdrowia Jakub Szulc mówił wcześniej, że resort nie jest pracodawcą i nie ma wpływu na warunki, jakie dyrektorzy szpitali uzgadniają z personelem medycznym. - Właściwe byłoby przystąpienie do rozmów. Jest wola porozumienia ze strony dyrekcji. Chcielibyśmy, aby konflikt został zażegany jak najszybciej, ale do tego potrzebna jest wola obu stron. Na bieżąco monitorujemy sytuację - powiedział Szulc.

Dodał, że ministerstwo jest zaskoczone pikietą, gdyż spotkanie z zarządem OZZPiP było wcześniej zaplanowane.

- Ten strajk będzie i są podstawy, że się będzie rozwijał. Rządzący powinni zrobić wszystko, by do tego nie dopuścić - podkreśliła Hanna Gutowska z Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. - My dwa tygodnie temu byłyśmy u pana ministra Boniego i uprzedzałyśmy o tym, iż dalsze bagatelizowanie problemów, postulatów zgłaszanych przez środowisko pielęgniarek i położnych może zaowocować akcją ogólnokrajową. Ogłoszenie strajku i prowadzenie go, to obowiązek organizacji związkowych, ale samorząd zawodowy nie może milczeć - dodała.

Kilkaset pielęgniarek protestuje

Przewodnicząca rady Elżbieta Buczkowska zaapelowała do premiera Donalda Tuska o zajęcie się sprawami i postulatami środowiska pielęgniarskiego, wśród których wymieniła m.in.: wzrost wynagrodzeń adekwatnie do kompetencji, kwalifikacji i rangi wykonywanych czynności, poprawę bezpieczeństwa, warunków i organizacji pracy, dostępność do kształcenia ustawicznego oraz opracowanie i wdrożenie programu motywacyjnego dla kandydatek na pielęgniarki.

Z danych, które przedstawiła rada wynika, że Polska zajmuje ostatnie miejsce w UE pod względem liczby pielęgniarek na tysiąc mieszkańców. Ten wskaźnik w kraju wynosi 5, podczas gdy np. w Niemczech 9,6.

Przewodnicząca regionu śląskiego OZZPiP Iwona Borchulska poinformowała, że protest trwa obecnie w czterech szpitalach: w dwóch w Bielsku-Białej, w Żywcu i Międzybrodziu. Śląski OZZPiP przekształcił się w komitet strajkowy. To wyraz poparcia dla pielęgniarek protestujących od prawie dwóch tygodni w szpitalach na Podbeskidziu. Udział w proteście bierze kilkaset pielęgniarek, część z nich prowadzi protest głodowy.

Przedstawiciele zarządu woj. śląskiego zaznaczali, że płace w placówkach objętych protestem nie odbiegają od płac w innych szpitalach należących do samorządu. Decyzję o rozpoczęciu akcji uznali za zaskakującą. Władze regionu uważają, że protest pielęgniarek narusza przepisy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Pielęgniarki odpowiadają, że mają opinię prawną o legalności strajku.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się