Otworzyliśmy serca: setki maili z pomocą dla Sebastiana i jego rodziny

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM
22.02.2010 , aktualizacja: 22.02.2010 21:54
A A A Drukuj
Historia Sebastiana, zabranego ze szkoły do Domu Dziecka, poruszyła serca wielu z nas. Po naszym tekście o 11-latku, który musiał opuścić rodzinę, bo w domu jest brudno, nie ma wody, mama ma depresję, a tata był w szpitalu, dostaliśmy ponad dwieście maili. Każdy chce jakoś pomóc.
Tu z rodzicami mieszkał 11-letni Sebastian
Anna Gmiterek-Zabłocka/TOK FM
Tu z rodzicami mieszkał 11-letni Sebastian
Sebastian trafił do Domu Dziecka, bo nikt skutecznie nie potrafił pomóc jego rodzinie. MOPS twierdzi, że zrobił, co mógł - głównie dawał zasiłki. Podobnie mówi gmina.

Decyzji sądu o odebraniu chłopca rodzicom od początku nie rozumiała szkoła. Zdziwiony był nią także proboszcz miejscowej parafii. Wszyscy podkreślają, że w rodzinie jest głęboka więź emocjonalna dziecka z mamą, tatą i dziadkiem. I to powinno być wzięte pod uwagę.

Nikt nie ma wątpliwości, że rodzina nie radzi sobie życiowo, ale czy odebranie dziecka rodzicom to sposób na ubóstwo i bałagan w domu? Pytają o to również internauci, którzy ślą do nas maile.

Listy przychodzą i z Polski, i z zagranicy. W większości z ofertami pomocy finansowej - szkoła wspólnie z Caritas bardzo szybko uruchomiły specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze.

Niektórzy internauci deklarują pomoc rzeczową: ktoś chce podarować odkurzacz, ktoś inny ręczniki i pościel, jeszcze inny biurko dla chłopca. Są oferty dotyczące ufundowania stypendium dla dziecka. Jedna z pań zaoferowała, że zaprosi Sebastiana do siebie na wakacje.

Było też kilka ofert dotyczących przekazania komputerów dla chłopca - ale Sebastian komputer już ma, od szkoły. Jeden z panów oprócz komputera zaoferował roczne pokrywanie kosztów korzystania z Internetu. Pojawiły się też propozycje paczek żywnościowych, ale takiej potrzeby nie ma. Z żywnością w tym domu problemu nigdy nie było. Podkreślała to w rozmowie z nami nawet opieka społeczna.

Sebastian nie może spać

Sebastian jest w placówce opiekuńczej od piątku, 12 lutego. Mama była już u niego cztery razy - nie może być codziennie, bo nie ma pieniędzy na bilet (Bystrzyca Nowa leży ok. 25 km od Lublina). W poniedziałek chłopiec był bardzo pogodny i uśmiechnięty. - Bo mama do mnie przyjechała - mówił reporterce TOK FM. Marzy tylko o powrocie do domu - do mamy, taty i dziadka; dużo czyta, bo ze szkoły przywiózł dwie siatki książek. - Mam "Krzyżaków" i "W pustyni i w puszczy" - mówi. Zdradził nam też, że w Domu Dziecka nie może spać, bo ma bardzo złe sny.

Pieniądze dla rodziny Sebastiana można wpłacać na konto lubelskiego Caritasu. Nr konta: 79 1500 1520 1215 2000 9121 0000. Koniecznie z dopiskiem "Pomoc dla rodziny Kitów". Caritas Archidiecezji Lubelskiej ul. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, 2 20-950 Lublin.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się