- Wydałem polecenie sprawdzenia sprawy, ściągnięcia dokumentów sądowych. Bo jeżeli zdecydowały tylko złe warunki, to na tej podstawie zapewne kilkadziesiąt tysięcy rodzin w Polsce mogłoby zostać pozbawione dzieci - mówił w Radiu TOK FM Rzecznik Praw Dziecka. Marek Michalak zapowiedział, że "jeśli będzie taka potrzeba", włączy się w postępowanie sądowe.
11-letniego Sebastiana pracownice opieki społecznej zabrały wprost ze szkoły. Chłopiec trafił do domu dziecka w Lublinie. Dlaczego? Bo w domu nie ma ciepłej wody, rodzice nie radzą sobie ze sprzątaniem, matka ma depresję, a ojciec po amputacji nogi leży w szpitalu. Rodzice chłopca nic nie wiedzieli o decyzji sądu. Przeczytaj historię Sebastiana.
W domu dziecka Sebastian tęskni za rodzicami i dziadkiem.
- Podejmuję tę sprawę z urzędu - mówił Rzecznik Praw Dziecka na antenie Radia TOK FM. Jak poinformował wydał polecenie "sprawdzenia sprawy, ściągnięcia dokumentów sądowych". Według Marka Michalaka najważniejsze jest, żeby poznać podstawy decyzji sądu: - Bo jeżeli zdecydowały tylko złe warunki, to na tej podstawie zapewne kilkadziesiąt tysięcy rodzin w Polsce mogłoby zostać pozbawione dzieci. Jeżeli w tym domu nie było przemocy, nic dziecku nie zagrażało, to pytam się: po co?
Nic nie zastąpi domu rodzinnego
Zdaniem rzecznika sprawa Sebastiana wystawia nienajlepsze świadectwo pomocy społecznej. - Mamy XXI wiek, żyjemy w środku Europy, mamy służby socjalne. Nie po to, żeby kierować wnioski do sądu - ale po to, żeby zastanowić się jak tej rodzinie pomóc - mówił Michalak. - Dzieci potrzebują przede wszystkim miłości i żadna instytucja, nawet najlepiej działająca, tego im nie da - dodał Rzecznik Praw Dziecka.
Jak tłumaczył, pracownicy pomocy społecznej przed skierowaniem wniosku do sądu powinni zastanowić się, jak pomóc rodzinie. - Jeżeli mama ma niskie kompetencje, a przecież nie ona jedna, to od tego są osoby wykształcone, żeby jej pomóc. Ale ta pomoc nie powinna polegać na tym, żeby zabrać dziecka. Jeśli trzeba, to należy wysłać kogoś, kto pomoże, ugotuje - stwierdził.
Decyzja o odebraniu dziecka rodzicom powinna być ostatecznością. - Nad osobami do 18. roku życia musimy się szczególnie pochylać. Bardzo łatwo je skrzywdzić i trudno to naprawić. To dziecko może w przyszłości bać się wychodzić z domu, iść gdziekolwiek - to są sytuacje trudne "do odpracowania" - mówił Marek Michalak.
Pieniądze dla rodziny Sebastiana można wpłacać na konto lubelskiego Caritasu. Nr konta: 79 1500 1520 1215 2000 9121 0000. Koniecznie z dopiskiem "Pomoc dla rodziny Kitów". Caritas Archidiecezji Lubelskiej ul. Prym S. Wyszyńskiego, 2 20-950 Lublin.