Szczepkowska usunięta z obsady po pokazaniu pośladków. "To był protest"

Joanna Szczepkowska została usunięta z obsady spektaklu "Persona. Ciało Simone". Dowiedziała się o tym z listu. - Nie chciałam "wypiąć się" na reżysera. Wykonałam tylko to, do czego Lupa wzywa aktora - tak Joanna Szczepkowska tłumaczy gest, jaki wykonała w trakcie przedstawienia.
Cały wywiad z Joanną Szczepkowską w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Joanna Szczepkowska wywołała skandal w środowisku teatralnym. W trakcie przedstawienia "Persona. Ciało Simone" w reżyserii Krystiana Lupy pokazała na scenie gołe pośladki.

W czwartek aktorka otrzymała list, w którym reżyser uzasadnia jej zwolnienie z obsady spektaklu. Krystian Lupa stwierdził w nim, że aktorka "nie wnosi prywatnego wkładu w postać" i powoduje "paraliż partnerskiej relacji". W liście nie było jednak mowy o geście, jaki na scenie wykonała Szczepkowska. Aktorka w trakcie premiery wykonała prywatną demonstrację. W trakcie finałowego monologu, przy słowach "tu jeszcze dalej można iść" obnażyła pośladki. Gest wywołał burzę w mediach i środowisku teatralnym.

Sama sprawczyni zamieszania ma żal do reżysera, że jej zwolnienie uzasadnił brakiem dopasowania do zespołu. Podkreśla, że w sprawie chodzi o jej sceniczną demonstrację i to za nią zasługiwała na zwolnienie dyscyplinarne.



"Pokazałam pośladki przeciwko całości"

Szczepkowska podkreśla, że jej gestu nie wolno oddzielać od dyskusji o teatrze, jaka toczy się w środowisku. Chodzi tu o metody pracy niektórych twórców teatralnych. - Warszawski Teatr Dramatyczny jest ekstremalnym przykładem korzystania ze świadczeń państwa na rzecz eksperymentatorów - mówi. Artystka nawiązuje w ten sposób do metod pracy, jakimi posługuje się Krystian Lupa. Mówi, że do wielu przedstawień nie dochodzi w ogóle, a aktorzy tracą miesiące pracy na próby do nieudanych projektów. Próby te często trwają latami, i są przerywanie na rzecz innych projektów. - Taki jest Teatr Dramatyczny od czasów Miśkiewicza (Pawła, dyrektora od 2007 r.- red.) - twierdzi Sczepkowska. - Nie tyle przeciwko samemu Lupie ile przeciwko całości pokazałam te pośladki - tłumaczy.

Pokazała "nieszczerość intencji"

Wśród szczególnie szokujących metod pracy reżysera aktorka wymienia jego dążenie do "przekraczania granicy" i obnażania u aktora "obszarów autokompromitacji"

- Nie chciałam "wypiąć się" na reżysera. Wykonałam wszystko to, do czego Lupa wzywa aktora - zaznacza Szczepkowska. - Chciałam zobaczyć co będzie, sprawdzić podejrzenie, że twórcy, którzy tak intensywnie głoszą, żeby przekraczać granice, tak naprawdę chodzi im tylko o siebie. Jeżeli wkroczyć na ten teren twórczości i samemu przekroczyć jakieś granice, to się okazuje niedopuszczalne - twierdzi. Przekonuje przy tym, że chciała "pokazać nieszczerość intencji" reżysera. - Chciałam skończyć ze strachliwym mówieniem o wielu teatralnycg tematach - przekonuje.

Środowiskowa prowokatorka?

Szczepkowska nie unika też porównania z innym gestem, jaki wykonała publicznie 20 lat temu. W swoim słynnym telewizyjnym wystąpieniu 4 czerwca 1989 r. aktorka oświadczyła, że tego dnia "skończył się w Polsce komunizm". - Jeśli się komuś coś takiego zdarza raz na dwadzieścia lat, to nie jest za często - tłumaczy.

"Pośladkowa" prowokacja, to nie pierwszy konflikt w środowisku teatralnym, którego bohaterką jest Joanna Szczepkowska. Kilka lat temu głośny był jej spór z Krystyną Jandą. Obie aktorki pracowały wówczas w warszawskim Teatrze Powszechnym. Krystyna Janda po awanturze ze Szczepkowską zdecydowała się opuścić tę scenę i założyła własny teatr "Polonia".