Nieobecny Polański triumfuje w Berlinie

Maja Staniszewska, pap
2010-02-21 , aktualizacja: 21.02.2010 19:57
A A A Drukuj
Srebrny Niedźwiedź dla Romana Polańskiego za reżyserię "Autora widmo" nie był zaskoczeniem. Za to niespodzianką okazał się Złoty Niedźwiedź dla najlepszego filmu, którym okazał się turecki "Miód". Berlinale jest odważne i lubi takie niespodzianki
Roman Polański
Fot. Arek Ćcichocki / AG
Roman Polański
ZOBACZ TAKŻE
>> Gustaw, kot z nadwagą...

- Nawet gdybym mógł, to bym nie przyjechał, bo kiedy ostatnim razem pojechałem na festiwal odebrać nagrodę, skończyłem w więzieniu - powiedział Roman Polański swojemu producentowi Alainowi Sarde'owi, który żałował, że reżyser "Autora widmo" nie może przyjechać na festiwal w Berlinie. Od pierwszego pokazu tego politycznego thrillera mówiło się o możliwej nagrodzie dla jego twórcy. Trzeba przyznać, że reżyser musiał wykazać się nie lada kunsztem, kończąc film z więzienia i domowego aresztu w Szwajcarii, gdzie oczekuje na decyzję o ekstradycji do USA w związku z oskarżeniem o gwałt na nieletniej sprzed 30 lat. Nagrodę w imieniu Polańskiego odebrali producenci Alain Sarde i Robert Benmussa. Reżyser już raz nie mógł odebrać znaczącego wyróżnienia - w 2002 roku otrzymał Oscara za reżyserię "Pianisty", ale nie pojawił się na gali w Hollywood, ponieważ w USA groziło mu aresztowanie. Dyrektor Berlinale Dieter Kosslick zapewniał, że "Autora widmo" zakwalifikowano do konkursu ze względu na wartości artystyczne filmu, a nie względy polityczne. Zdaniem Andrzeja Wajdy jury Berlinale ma odwagę i potrafi podjąć decyzję w momentach i sytuacjach trudnych, "kiedy niestety do sztuki filmowej wkracza również polityka". Niemiecki konserwatywny "Welt am Sonntag" komentuje, że festiwal w Berlinie "zrehabilitował Polańskiego, przynajmniej jako artystę" i nagroda dla niego to jasny "polityczny sygnał". Włoska prasa zastanawia się, czy Srebrny Niedźwiedź dla Polańskiego to próba zadośćuczynienia. Amerykański "The Hollywood Reporter" nie posuwa się aż tak daleko, pisze za to, że "nieważne jakie były powody decyzji jury, ale będzie ona odbierana jako sygnal solidarności z reżyserem".

Szum wokół wyróżnienia dla Polańskiego na dalszy plan zepchnął pozostałych zwycięzców Berlinale. Główną nagrodę jubileuszowego festiwalu zdobył turecki film "Miód" ("Bal") w reżyserii Semiha Kaplanoglu, który choć podobał się publiczności, nie był wymieniany w gronie faworytów. "Miód" to kameralny dramat o relacjach ojca i syna, w którym kilkuletni chłopiec ze wsi gdzieś w tureckiej Antalii wędruje po lesie, w którym zginął jego ojciec, bartnik. Rumuński "Kiedy chcę gwizdać, gwiżdżę" - skromny film, którego akcja dzieje się w areszcie - otrzymał Grand Prix, a rosyjski "Jak spędziłem lato" - rozgrywający się w plenerach Czukotki, z dwoma zaledwie aktorami - właśnie podwójne wyróżnienie aktorskie dla Grigorija Dobrygina i Siergieja Puskepalisa. Nagrodę dla najlepszej aktorki otrzymała Shinobu Terajima za rolę w japońskim filmie "Caterpillar" o żonie opiekującej się mężem - weteranem wojennym.

O nagrody w Berlinie w tym roku w konkursie głównym ubiegało się 20 filmów, około 400 pokazano w czasie całego festiwalu. Jubileuszowa impreza przyciągnęła rekordową, prawie 300-tysięczną publiczność oraz gwiazdy, a wśród nich m.in. Leonardo DiCaprio i Shah Rukh Khana.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Podziel się