Władze francuskiego Roubaix pozwały sieć fast-foodów Quick za dyskryminację niemuzułmanów. W listopadzie w niektórych restauracjach tej firmy menu dostosowano do przepisów diety islamskiej, usuwając z niej trefną żywność, w tym wieprzowinę.
Sprawa stała się głośna, gdy podjęli ją politycy rządzących konserwatystów z UMP. Niedługo potem włączył się do debaty Marine Le Pen, wiceszef Frontu Narodowego, naczelny "antyislamista" kraju, mówiąc że ten ruch to dowód na islamizację Francji.
Jednak także socjaliści, tacy jak Rene Vandierendonck - burmistrz miasta Roubaix - wzywają do bojkotu firmy Quick. Rada miejska wniosła pozew w tej sprawie do sądu lokalnego w Lille.
- Nie przeszkadza mi halal menu (halal - arab. dozwolone, dotyczy m.in. pokarmów dopuszczanych przez prawo - przyp. red.). Dyskryminacją jest jednak fakt, że to jedyne dostępne menu w restauracji - mówi Vandierendonck.
Quick zmienił swoje menu w ośmiu z 350 restauracji, zamieniając m.in. boczek w hamburgerach na smażonego indyka. Firma nazwała to sprawdzianem "elastyczności rynku" i badaniem jak klienci zareagują na halal menu. Co ciekawe, w jednym z oddziałów z nowymi daniami - właśnie w Roubaix - firma odnotowała drobny wzrost sprzedaży i żadnych - jak utrzymuje firma - skarg od klientów.
Wszystkie te komentarze pojawiają się w związku z nadchodzącymi w marcu wyborami regionalnymi. Jednym z głośniej podnoszonych tematów jest kwestia stosunku państwa do mniejszości muzułmańskiej, największej w Europie. Niedawno komisja francuskiego parlamentu zarekomendowała częściowy zakaz noszenia islamskich chust.