W kwietniu ubiegłego roku pijany 32-letni Jewsiukow, major milicji i wówczas dowódca jednego ze stołecznych komisariatów, wszedł w nocy do supermarketu. Strzelał do wszystkich wokół siebie. Zanim na miejsce dotarli mundurowi, którzy go rozbroili, zdążył zabić kierowcę który go przywiózł na miejsce i ekspedientkę w sklepie. Ranił sześć innych osób.
Gdy milicjanci przyjechali, wezwani przez świadków, Jewsiukow stawiał opór. Schował się za jednym z regałów i otworzył ogień do kolegów ze służby. Na szczęście nikogo nie ranił. Został zatrzymany i trafił do szpitala psychiatrycznego.
Moskiewski major strzelał z broni, którą odebrał jednemu z zatrzymanych. Pochodziła z Czeczenii i przez lata figurowała na liście broni poszukiwanej. Tydzień po strzelaninie
do dymisji podał się dowódca całej moskiewskiej policji.
Jewsiukow przed sądem dowodził chwilowej niepoczytalności. Utrzymywał, że był pijany i wzburzony, bo wcześniej pokłócił się z żoną - znaną piosenkarką - na swoim przyjęciu urodzinowym. Twierdził, że nie pamięta zdarzenia w supermarkecie. Sędzia jednak uznał, że jego działania "były świadome i celowe".
2/3 Rosjan bardziej boi się milicji, niż mafii Strzelanina wywołała oburzenie w całym kraju i przyczyniła się m.in. do
przeprowadzonych wczoraj przez prezydenta Miedwiediewa zwolnień w dowództwie milicji. Krytycy Kremla utrzymują, że planowane reformy są jedynie grą pozorów, a milicja jest przesiąknięta korupcją i przestępczością. Media niemal codziennie donoszą o przypadkach nadużyć, wymuszeń, a nawet gwałtów i mordów dokonywanych przez mundurowych.
Według najnowszego sondażu niezależnego ośrodka Lewada 67 procent Rosjan bardziej boi się milicji niż przestępców, a 77 procent "czuje się bezsilna wobec samowoli służb".