- Szkolenie jest potrzebne, bo z naszych usług korzysta mnóstwo starszych mężczyzn - tłumaczyli brytyjskiemu Daily Telegraph właściciele domów publicznych ze szwajcarskiego Lugano.
Na przeszkolenie pracownic przybytków rozkoszy zdecydowano się, bo coraz częściej dochodziło do śmierci klientów. Ostatnią ofiarą był emeryt, który korzystał z usług prostytutki po zażyciu dużej ilości leku wzmagającego potencję. Mężczyzna zmarł na atak serca.
- Przypadki śmierci klientów nie są dla nas dobrą reklamą - przyznał gazecie właściciel jednego z sex klubów. W Lugano działa około 38 domów publicznych. Pracują w nich głównie kobiety z Ameryki Łacińskiej i Europy Wschodniej. Około 80% mężczyzn, którzy płacą za seks przybywa z sąsiednich Włoch, gdzie prostytucja jest nielegalna.
Lokalni lekarze poparli plany umieszczenia defibrylatorów w domach publicznych i seks klubach. Defibrylatory oddziałują na mięsień sercowy kontrolowanym szokiem elektrycznym, który przywraca normalną akcję serca.