Fot. Brennan Linsley APHelikopter, który się rozbił, to podobno Black Hawk
15 tysięcy afgańskich i NATO-wskich żołnierzy uczestniczy w szeroko zakrojonej akcji na południu Afganistanu. Od soboty wojskowi próbują odbić z rąk talibów miasto Mardża. Od kilkudziesięciu godzin żołnierze są już w mieście, ale nie są w stanie opanować całości terytorium, ponieważ rebelianci zaminowali niektóre rejony Mardży.
Operacja "Mushtarak" jest największą ofensywą wojskową w Afganistanie od dziewięciu lat. Były przedstawiciel ONZ w tym kraju Peter Galbraith uważa, że akcja zakończy się sukcesem. Przestrzega jednak, że najtrudniejszy moment zacznie się wraz z przejęciem miasta przez wojska NATO.
- Można wyczyścić miasto z rebeliantów, co zresztą teraz idzie bardzo dobrze. Pytanie, co dalej. Potrzeba armii, która będzie strzegła tego terenu i policji, która zapewni ład i porządek. Potrzeba też rządu, który zdobędzie zaufanie społeczeństwa. Niestety, ten rząd ma opinię skorumpowanego i nieskutecznego, a do władzy doszedł za sprawą fałszerstw wyborczych - powiedział Galbraith.
NATO deklaruje, że robi wszystko, by podczas ofensywy nie ginęli cywile. Jednak od soboty w walkach śmierć poniosło już co najmniej 12 Afgańczyków.