PiS kontra Giertych. Będą procesy ws. haków? - Czuje pan już taki dreszczyk kampanii wyborczej? Bo oto
Jarosław Kaczyński mówi, że jest coś na Radosława Sikorskiego... - pytała Aleksandra Kwaśniewskiego
Monika Olejnik.
- Dreszcz raczej obrzydzenia niż emocji. Wchodzimy w cykl wyborczy: wybory prezydenckie, wybory samorządowe, wybory parlamentarne. Jeszcze gdzieś tam z przodu prezydencja Polski w UE. Nie powinniśmy fundować sobie kryzysu rządowego na ten czas. Dobrze, gdyby kampania była merytoryczna - odparł były prezydent. - Boję się, że merytoryczne argumenty zginą w gąszczu oskarżeń - dodał.
Metoda "mam coś, ale nie powiem" - Ta metoda "mam coś na pana, ale nie powiem" jest najgorsza, nie można jej stosować. Szczególnie wobec urzędującego ministra spraw zagranicznych - przekonywał
Aleksander Kwaśniewski.
- Ta metoda psuje debatę publiczną. To psuje życie publiczne. Poza tym tylekroć stosowana w Polsce metoda się zużywa. Najwyższą cenę za taką metodę zapłaci Jarosław Kaczyński - ocenił. - Jeśli ta kampania ma polegać na takich zagraniach, jakich jesteśmy świadkami w ostatnich dniach, to lepiej, żeby się jak najszybciej skończyła.
Wywiad dla "Newsweeka" W wywiadzie dla "Newsweeka"
Kaczyński wyraźnie powiedział, że ma informacje dyskredytujące Sikorskiego, ale nie powie jakie. Stwierdził tylko: - Jeśli Tusk postawi na Sikorskiego, będzie się miał z pyszna.
- Ja nie używałem słowa "hak". To bardzo daleko idące nadużycie ze strony dziennikarzy, którzy prowadzili ze mną wywiad -
tłumaczył później Jarosław Kaczyński>> Później Jarosława Kaczyńskiego o zbieranie haków oskarżył Roman Giertych. - Dziadek z Wehrmachtu to mały pikuś w porównaniu do tego, co będzie rzucane w czasie kampanii prezydenckiej -
uważa były szef LPR.
PiS zapowiada proces.