- Nie może odmówić złożenia zeznań i nie może kłamać, ponieważ z tego co wiem dalszą karierę wiąże z pracami w instytucjach państwowych. Jeżeli byłyby ukarany za fałszywe zeznania, czy odmowę zeznań, ta droga kariery by się dla niego skończyła - komentuje jutrzejsze zeznania Rosoła Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej". Można więc oczekiwać, że świadek będzie szczegółowo odpowiadał na pytania komisji.
Piotr Gursztyn z "Rzeczpospolitej" podkreśla, że Rosół może być bardzo ważnym świadkiem ze względu na to, że
Mariusz Kamiński uznał go za źródło przecieku. - To będzie bardzo ważne przesłuchanie. On jest w bardzo trudnej sytuacji, bo na nim ciąży podejrzenie, że był głównym elementem łańcuszka przeciekowego - mówi Gursztyn.
Spotkanie w "Pędzącym Króliku" Pytania posłów do Rosoła będą się zapewne koncentrować wokół jego spotkania z córką Ryszarda Sobiesiaka, Magdaleną, w restauracji "Pędzący Królik" w Warszawie 24 sierpnia 2009 r. Bezpośrednio po tym spotkaniu Magdalena Sobiesiak zrezygnowała ze starania się o pracę w zarządzie Totalizatora Sportowego.
Były szef CBA Mariusz Kamiński uważa, że to właśnie w "Pędzącym Króliku" doszło do przecieku o akcji CBA, który ostrzegł Ryszarda Sobiesiaka w zainteresowaniu Biura jego osobą.
Kamiński nie wykluczył, zeznając w styczniu przed komisją śledczą, że to premier Donald Tusk lub sekretarz kolegium ds. służb specjalnych Jacek Cichocki mogli powiedzieć ówczesnemu ministrowi sportu o działaniach CBA ws. tzw. afery hazardowej, Drzewiecki mógł przekazać informację Rosołowi, a ten - 24 sierpnia - córce Sobiesiaka, Magdalenie. Według materiałów CBA, Drzewiecki i Rosół pomagali Magdalenie Sobiesiak w uzyskaniu posady w zarządzie Totalizatora Sportowego.
"KGB i CBA" Według Kamińskiego, to Rosół wysłał Leszkiewiczowi
CV Magdaleny Sobiesiak w czerwcu 2009 r. z informacją, że jest to osoba, którą "Ministerstwo Sportu rekomenduje do zarządu Totalizatora Sportowego". Kamiński zwracał też uwagę, że inny znajomy Sobiesiaka, były prezes Totalizatora Sławomir Sykucki miał w tamtym czasie mówić, że "można tak podzielić rynek, że Totalizator Sportowy będzie miał pieniądze i wszyscy prywatni będą mieli; Magda tylko musi się trochę słuchać".
Według Kamińskiego 25 sierpnia - w dniu, gdy Rosół poinformował o wycofaniu się Magdaleny Sobiesiak z konkursu do zarządu Totalizatora - rano o godz. 8.45 Sobiesiak zadzwonił do Sykuckiego z informacją, "że Magda rezygnuje" i stwierdził, że za chwilę "zadzwoni z innego telefonu". W rozmowie z Janem Koskiem, biznesmenem z branży hazardowej, 27 sierpnia mówił: "Wycofałem Magdę, bo tam KGB, CBA - jak się spotkamy, to ci powiem - donosów było tyle".
Sprawa Zieleńca Rozmowy o pracy dla córki Sobiesiaka to nie jedyny temat, jakim będzie interesowała się komisja. Jak wynika z zeznań Mariusza Kamińskiego, Rosół miał załatwić w Ministerstwie Środowiska zezwolenie na trwałe wylesienie gruntów, na których firma Sobiesiaka budowała
wyciąg narciarski (tzw. sprawa Zieleńca).
"Rzeczpospolita" podała, że wyciąg w Zieleńcu zaczął działać w grudniu 2008 roku, choć zgodnie z procedurami firma Sobiesiaka mogła się ubiegać o pozwolenie na budowę dopiero w marcu 2009 roku. Według "Rz" we wrześniu 2008 roku Sobiesiak skarżył się Mirosławowi Drzewieckiemu, że nie zrobi wyciągu przed zimą, a minister sportu obiecał pomoc; biznesmen rozmawiał też o tej sprawie z Rosołem. "Rz", powołując się na analizę CBA, opublikowała też stenogram rozmowy Rosoła z Sobiesiakim (listopad 2008), podczas której współpracownik Drzewieckiego mówił: "My załatwiliśmy ci wycinkę, ale śniegu ci nie załatwimy".