Żydowicz już wcześniej wypowiedział miastu umowę na organizację festiwalu, ale zdaniem przedstawicieli magistratu decyzja nie miała mocy prawnej.
"Nie będziemy niczyimi zakładnikami" - Nikt nie może zmusić mnie i moich współpracowników do realizacji Festiwalu wbrew naszej woli. Blokowanie budowy Camerimage Łódź Center jest równoznaczne z odejściem Festiwalu z Łodzi do innego miasta w Polsce lub za granicą - podkreślił Żydowicz w komunikacie - Nie będziemy niczyimi zakładnikami, a w szczególności zakładnikami polityków. Działania kulturalne muszą pozostać niezależne, bo w tym tkwi istota ich wartości. Proszę łódzkie media, radnych i polityków o nieuprawianie propagandy
sukcesu. Łódź poprzez decyzję Rady Miasta w sprawie CLC straciła Festiwal - oświadczył.
Radni PO i SLD zdecydowali o odrzuceniu projektu Decyzja Żydowicza ma związek z nieprzyjęciem przez Radę Miasta Łodzi programu budowy za 500 mln zł Centrum Festiwalowo-Kongresowego Camerimage Łódź Center, zaprojektowanego przez światowej sławy architekta Franka Gehry'ego. Radni uzależnili przystąpienie do realizacji programu od uprzedniego uzyskania jego dofinansowania "na poziomie 250 mln zł" z funduszy innych niż
budżet miasta, w tym unijnych. Projekt został odrzucony głosami radnych SLD i PO.
Władze Łodzi twierdzą, że wywiązują się ze wszystkich zobowiązań wobec Fundacji Tumult (organizatora festiwalu). Osobna umowa reguluje kwestię budowy Centrum Festiwalowo-Kongresowego. W umowie jest zapis, że Fundacja zobowiązała się do organizacji Festiwalu przez 19 lat, pod warunkiem, że miasto w ciągu trzech lat od podpisania umowy rozpocznie budowę centrum.
"Kraków chciałby mieć taki festiwal u siebie" Żydowicz na początku lutego oznajmił mediom, że festiwal "wyprowadzi się z Łodzi" i twierdził, że prowadzi rozmowy z władzami kilku miast na temat organizacji festiwalu na ich terenie. Nie chciał jednak zdradzić ich lokalizacji.
Kilka dni temu Renata Lisowska, rzeczniczka prezydenta Krakowa, przyznała, że Kraków chciałby przejąć Festiwal, a władze miasta nawiązały już w tej sprawie kontakty z organizatorami imprezy. "Kraków chciałby mieć taki festiwal u siebie. To sprawdzona marka, ciesząca się dużym zainteresowaniem na świecie" - mówiła rzeczniczka. Pierwsze rozmowy już się odbyły. "Na razie nie ma jeszcze żadnych konkretów" - zaznaczyła Lisowska.