Białoruś: Dom Polski w Iwieńcu odebrany ZPB Andżeliki Borys. Jest wyrok

tan, PAP, IAR
17.02.2010 , aktualizacja: 17.02.2010 15:59
A A A Drukuj
Działacze zdelegalizowanego przez białoruski reżim Związku Polaków przed zarekwirowanym Domem Polskim w Grodnie. Fot. Aleksej Salej Działacze zdelegalizowanego przez białoruski reżim Związku Polaków przed zarekwirowanym Domem Polskim w Grodnie.
Domu Polski w Iwieńcu został odebrany Związkowi Polaków na Białorusi Andżeliki Borys. Taki wyrok wydał sąd w Wołożynie na Białorusi - powiedział działacz ZPB Jan Roman. - Będziemy się odwoływać - zapowiedziała Borys. Dziś białoruska milicja dwa razy zatrzymywała szefową Związku Polaków, by uniemożliwić jej dotarcie na rozprawę. Z posterunku milicji zabrał ją polski konsul.
Komorowski: Andżelika Borys zaproszona do Sejmu>>>

- Jest wyrok. Dom odebrany na korzyść Związku Polaków na Białorusi na czele ze Stanisławem Siemaszką. Od wyroku można się odwołać w ciągu 10 dni - powiedział Roman. Związek Polaków na Białorusi odwoła się od wyroku sądu w Wożołynie - powiedziała szefowa nieuznawanego przez Mińsk ZPB Andżelika Borys. - Adwokat będzie się odwoływał - powiedziała. - Ja byłam przygotowana do takiego wyroku. Jest to wielka farsa - dodała.

Sąd decydował o losie Domu Polskiego

Przed sądem w Wołożynie toczyła się druga rozprawa w sprawie Domu Polskiego w Iwieńcu. Białoruski sąd miał ustalić, kto będzie w przyszłości zarządzał budynkiem. Do tej pory był on we władaniu nieuznawanego przez białoruskie władze Związku Polaków na Białorusi. Teraz upomniała się o budynek lojalna wobec Mińska organizacja o takiej samej nazwie.

Przed budynkiem sądu w Wołożynie zgromadziło się około 30 naszych rodaków. Na salę rozpraw wpuszczono 7 osób - mieszkańców Iwieńca i Wołożyna. W gmachu sądu oprócz obecnego na miejscu Macieja Płażyńskiego są przedstawiciele polskiego konsulatu w Mińsku. Milicja uniemożliwiła dotarcie do Wołożyna kilkudziesięciu Polakom.

Przed budynek sądu w Wołożynie dotarła Andżelika Borys, przewodnicząca nieuznawanego przez władze Związku Polaków na Białorusi . Dwukrotnie zatrzymywaną kobietę zabrał z posterunku milicji polski konsul. Andżelika Borys jest teraz pod jego opieką.

Milicja nękała Borys

Radio Swaboda podało, że do sądu na rozprawę milicja wpuszczała tylko działaczy ZPB zameldowanych w Iwieńcu oraz dziennikarzy oficjalnych mediów białoruskich.

Wcześniej dwukrotnie białoruska milicja próbował przeszkodzić Andżelice Borys dotarcie do sądu w Wołożynie. Tamtejsza drogówka zatrzymała samochód, którym poruszała się prezes ZPB. Wraz z Andżeliką Borys zatrzymano jeszcze trzech innych działaczy polskiej mniejszości.

Zatrzymanych zaprowadzono na posterunek milicji w Lidzie, gdzie zażądano od nich dokumentów i pisemnego oświadczenia o celu podróży. Cała czwórka odmówiła złożenia zeznań. Andżelikę Borys zwolniono, a na posterunku pozostało w Lidzie pozostało jeszcze kilku działaczy.

Andżelika Borys potwierdziła, że została wezwana do sądu jako świadek. Oficjalnie wpisał ją na listę świadków adwokat Teresy Sobol, która jest oskarżana przed sądem w Wołożynie o bezprawne zajmowanie Domu Polskiego w Iwieńcu. Takie oskarżenia, z zamiarem przejęcia Domu Polskiego wysunęli przedstawiciele lojalnej wobec Mińska organizacji o nazwie Związek Polaków.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się