Tusk: Niech prezydent ujawni na piśmie zarzuty wobec Sikorskiego

jagor, zsz, PAP, IAR, Maciej Zauszkiewicz
16.02.2010 , aktualizacja: 16.02.2010 20:48
A A A Drukuj
Premier Donald Tusk poinformował, że zwrócił się w liście do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by ten niezwłocznie na piśmie przekazał mu informacje, które dyskredytują szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego. Premier z podobnym zapytaniem zwrócił się również do szefa ABW.
- Zwróciłem się dzisiaj z listem do pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, aby ze względu na bezpieczeństwo państwa niezwłocznie, na piśmie, przedstawił zarzuty lub kontrowersje, które wykluczają czy dyskredytują ministra Radosława Sikorskiego - powiedział Tusk na konferencji prasowej.

Premier podkreślił, że w 2007 r., gdy mianował Sikorskiego na szefa MSZ, nie otrzymał żadnych informacji od nikogo, w tym od prezydenta, które dyskredytowałyby Sikorskiego.



Kancelaria Prezydenta: List premiera to dziwna sprawa

"Prezydent wszystko, co miał do powiedzenia premierowi w sprawie informacji dotyczących Radosława Sikorskiego, powiedział w rozmowie w 2007 roku. List od Donalda Tuska w tej sprawie dziś to dziwna sprawa, a prezydenta nie interesuje zbieranie haków" - brzmi oświadczenie Kancelarii Prezydenta, które uzyskało Radio RMF FM.

"Niech list przyjdzie, ale są sprawy istotniejsze. Więc lepiej ich tym nie przykrywać" - brzmi odpowiedź Kancelarii.

Kaczyński powinien wyjaśnić zarzuty Giertycha

Donald Tusk powiedział także, że Jarosław Kaczyński powinien wyjaśnić sprawę wypowiedzi Romana Giertycha na jego temat. Jeśli szef PiS tego nie zrobi to - według Tuska - jego wiarygodność "będzie bardzo nikła". Chodzi o wypowiedź Giertycha w "Rzeczpospolitej" o tym, że prezes PiS jest "jest głównym zbieraczem haków w Polsce".

Czytaj: Giertych: J.Kaczyński nic nie ma na Sikorskiego, boi się o brata>>>

- Ja nie jestem specjalistą od haków, nigdy nikt z mojej ekipy nie akceptował tego typu polityki - oświadczył premier Tusk. - Wydaje się, że najwyższy czas, aby poprzednicy wyjaśnili między sobą, ale także publicznie, kto, dlaczego i w jaki sposób uważa, że zbieranie, gromadzenie i fabrykowanie materiałów obciążających konkurentów jest metodą rządzenia w Polsce. Dla mnie na pewno nie - powiedział.

- Pan prezes Jarosław Kaczyński poczuł się obrażony, że ktoś uważa, że zbiera haki, że stosuje politykę haków, w swojej istocie dość paskudną i, jak sądzę, nie do zaakceptowania w normalnej demokracji - powiedział Tusk. Wczoraj Jarosław Kaczyński mówił dziennikarzom, że nikt nie zbiera "haków" na szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Użycie tego terminu uznał za nadużycie dziennikarzy "Newsweeka", którzy przeprowadzali z nim wywiad.

Co dyskredytuje Sikorskiego?

W wywiadzie dla "Newsweeka" Jarosław Kaczyński powiedział, że ma informacje dyskredytujące Sikorskiego, ale nie powie jakie. Zagroził, że zostaną one wyciągnięte na światło dzienne, jeśli PO wystawi szefa MSZ jako kontrkandydata Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Prezes PiS przypomniał także, że prezydent miał zastrzeżenia przed powołaniem Sikorskiego na stanowisko ministra spraw zagranicznych w rządzie Platformy.

Minister Sikorski dopytywany wczoraj w TVN24 o jaką sprawę może chodzić prezesowi PiS, odpowiedział: "przestałem rozumieć prezesa Kaczyńskiego już jakiś czas temu".

- Domyślam się, że to chodzi o działanie umysłu autorytarnego - powiedział szef MSZ. Jak wyjaśnił, może chodzić o to, że nie zgadzał się w jakiejś sprawie z prezydentem Lechem Kaczyńskim. - Jak znam życie i polską politykę, to wszystko prędzej czy później wycieka, więc jak wycieknie, to się okaże, że nie tylko to była różnica zdań, ale to była różnica zdań w sprawie, w której - podejrzewam - doświadczenie i przyszłość i wyniki przyznają mi rację - dodał Sikorski.

Winny białoruski szpieg?

Dziennik "Polska" przypomina, że w całej sprawie może chodzić o wydarzenia sprzed czterech lat. W 2006 roku Sikorski, jako minister obrony narodowej w rządzie PiS, miał rzekomo chronić zatrzymanego na Litwie białoruskiego szpiega.

Zatrzymany na Litwie Siergiej Monicz werbował do współpracy byłego polskiego dyplomatę. Gdy cała sprawa się wydała, Radosław Sikorski miał proponować prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, żeby nie wytaczać Moniczowi procesu, ale wykorzystać sprawę do gry z Białorusią.

Otoczenie ministra Sikorskiego nieoficjalnie mówi dzisiaj, że cała sprawa jest błaha i można ją określić jako różnicę zdań między ówczesnym szefem MON a prezydentem Kaczyńskim. Sikorski jako szef MON o niczym w tej kwestii nie decydował, bo sprawę prowadziła Agencja Wywiadu, która nie podlega resortowi obrony.

Sprawa białoruskiego szpiega pojawiła się już 2,5 roku temu podczas nominacji Radosława Sikorskiego na szefa resortu dyplomacji. Premier Donald Tusk uznał wówczas, że nie jest to przeszkoda, by powierzyć Sikorskiemu tekę ministra spraw zagranicznych.

Sam Siergiej Monicz został w 2007 roku deportowany do Polski, a niedawno sąd skazał go na 5 i pół roku więzienia.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się