Romaszewski: Powracamy do metod jak w PRL-u

Zuzanna Szybisty
15.02.2010 , aktualizacja: 15.02.2010 13:53
A A A Drukuj
Zbigniew Romaszewski Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta Zbigniew Romaszewski
- Ograniczenia poprzez nakazy, narzucanie pewnych poglądów jest zupełnie fałszywym budowaniem jedności politycznej - mówi w rozmowie z Tokfm.pl senator Zbigniew Romaszewski tłumacząc swoją decyzję o opuszczeniu klubu parlamentarnego PiS.
Zbigniew Romaszewski wystąpił z klubu PiS po tym, jak w ubiegły piątek władze klubu zawiesiły go w prawach członka klubu na trzy miesiące za to, że głosował przeciwko uchyleniu immunitetu senatorowi Krzysztofowi Piesiewiczowi wbrew dyscyplinie klubowej.

Rozmawiał Pan z Jarosławem Kaczyńskim na temat swojej decyzji?

8 lutego napisałem prywatny list do prezesa PiS i traktuję, że działania podjęte w dniu 12 lutego (zawieszenie w prawach członka klubu - zsz) są jakąś odpowiedzią na ten list. Nikt nie miał ochoty poznać mojego stanowiska w sprawie immunitetu Piesiewicza. Zdaje się, że z całego klubu PiS tylko ja przeczytałem wniosek prokuratorski, który w moim przekonaniu był absolutnie niedostateczny do uchylenia immunitetu senatorowi. Co więcej, nie była nawet wymagana moja obecność na posiedzeniu prezydium klubu, kiedy wymierzono mi karę zawieszenia w prawach członka klubu.

Pana jako członka klubu PiS obowiązywała dyscyplina w czasie głosowania nad immunitetem Piesiewicza.

Ponad 30 lat walczę o to, by posiadać własne poglądy i mieć prawo je wygłaszać. Tak jest i w tym przypadku. Ograniczenia poprzez nakazy, narzucanie pewnych poglądów jest zupełnie fałszywym budowaniem jedności politycznej. Większość mojego życia upłynęła w PRL-u, wobec tego nakazy wywołują mój głęboki protest. To nie dotyczy tylko PiS, także Platformy. Wracamy do tych samych metod działania.

Mariusz Błaszczak mówiąc o Panu tłumaczył, że w PiS nie ma zgody na takie działanie, że "ktoś przedkłada interes towarzyski ponad wyjaśnienie sprawy".

Pan Błaszczak jest bardzo młodym człowiekiem i nie zdaje sobie sprawy, że ja broniłem nie tylko senatorów, ale bardzo różnych ludzi. Jak jeździłem do Radomia w 76 r., to występowałem w obronie ludzi, którym przedstawiono zarzuty w wyniku zmowy milicjantów, którzy tłumili wydarzenia radomskie. Tutaj mamy do czynienia ze zmową szantażystów.

Zrezygnuje Pan z funkcji wicemarszałka Senatu?

Nie, funkcja wicemarszałka Senatu jest funkcją państwową. Nie ma żadnych powodów, aby afilicja partyjna miała na nią wpływać. Marszałek Senatu powinien kierować się interesami państwa, a nie partii - taka powinna być zasada. Uważam, że upartyjnienie naszego życia politycznego przekracza wszystkie granice.

Sądzi Pan, że może kiedyś wrócić do klubu PiS?

Posiadam pewne poglądy. Nie widzę żadnego problemu, dla którego nie miałbym podjąć - w późniejszym okresie, gdy powstaną takie możliwości - współpracy z PiS.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się