W wywiadzie dla "Newsweeka"
Jarosław Kaczyński powiedział, że na Radosława Sikorskiego są "haki" i zagroził, że zostaną one wyciągnięte na światło dzienne, jeśli PO wystawi szefa MSZ jako kontrkandydata Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. - Jeśli Donald Tusk postawi w wyborach prezydenckich na Radosława Sikorskiego, to będzie bardzo zabawnie - zapowiedział prezes PiS. Dodał, jednak, że nie może zdradzić, o co konkretnie chodzi, bo to "tajemnica". Twierdzi jednak, że o sprawie wie premier - miał zostać poinformowany przed powołaniem Sikorskiego na szefa MSZ.
- Pewne rzeczy się w Polsce nie zmieniają. Gdy zaczyna się kampania, bracia Kaczyńscy wyciągają haki - powiedział Radiu Zet minister spraw zagranicznych.
Politycy PO,
PSL-u i
SLD już wczoraj
skrytykowali Kaczyńskiego za jego wypowiedź o Sikorskim nazywając jego słowa "pomawianiem" i "insynuacjami".
Dziś w TOK FM sprawę komentował
Ryszard Kalisz. - To jest
skandal. Nie waham się użyć tego słowa, bo to tak, jak walka z cieniem - powiedział podkreślając, że Sikorski nie może się nawet bronić, bo Kaczyński zasłania się tajemnicą państwową.
Jak dodał, to co powiedział Kaczyński, to potwarz, ale obaj bracia Kaczyński są konsekwentni w posługiwaniu się tego rodzaju oskarżeniami. - Tego rodzaju politykę zapoczątkował Lech Kaczyński już jako minister w rządzie Buzka. Słynne "wiem, ale nie powiem" - już wtedy byłem tym zaszokowany - mówił poseł SLD.
Jak "odtajnią" rewelacje o Sikorskim? "Jedna gazeta..." Przypomniał, jak w przeszłości bracia stosowali tego rodzaju metody i podkreślił, że przyczyniły się one do wyborczego sukcesu PiS. - Dla części wyborców to była fajna metoda - mówił poseł SLD. Jak dodał, później Jarosław Kaczyński przed wyborami w 2005 wymyślił słowo "układ" - bardzo, według Kalisza, udane w sensie socjopolitycznym: - Na bazie tego, że każdy jest winny, bo każdy zrobił coś złego, Kaczyński wygrał wybory. I na tym opiera się cała IV RP - przypomniał Kalisz.
Jak dodał, ma nadzieję, że kampania nie będzie opiera się na hakach. - Ale Platforma już daje się wpuścić w ten typ debaty - ocenił.
Pytany przez Janinę Paradowską o to, jak "tajny hak" może zostać odtajniony podczas kampanii, Kalisz odparł, że nie wie. Zasugerował jednak, że odpowiednie informacje mogą przeciec do mediów. - Jedna z gazet często tematy wygodne dla PiS-u ujawnia - powiedział.
O SLD: Nie chcę wchodzić w relacje między młodszymi Poseł SLD skomentował też doniesienia medialne dotyczące jego własnej partii. Jak powiedział, nie wie nic o tym, by
Grzegorz Napieralski zaostrzył kontrolę do rywalami w Sojuszu, m.in. by miał obcinać fundusze Wojciechowi Olejniczakowi. Czy Napieralski nie ma powodów, by bać się nowej gwiazdy swojej pratii, Bartosza Arłukowicza i czy Arłukowicz nie ma szans na przywództwo w SLD? - Oczywiście, zaistniał i to w bardzo pozytywnym sensie. Aczkolwiek przestrzegam go, by się nie zachłysnął - powiedział o młodszym koledze Kalisz. - Ale ja jestem już z innego, starszego pokolenia i nie chcę wchodzić w relacje między moimi młodszymi kolegami - dodał.
Poseł SLD odniósł się również w Poranku Radia TOK FM do pojawiających się ostatnio propozycji zmiany konstytucji, w tym tych autorstwa Platformy. Jego zdaniem, likwidacja Senatu nie musi być dobrym pomysłem. Jak powiedział, Senat ma korzystny wpływ na proces legislacyjny, jeśli zasiadający w nim są elitą i przewyższają autorytetem i wiedzą posłów. Zadaniem Kalisza, jeśli Senat stałby się izbą skupiającą takie wartościowe jednostki, należałoby nawet pomyśleć o wzmocnieniu jego pozycji.
Co z ograniczeniem immunitetu? Zdaniem Kalisza, dyskutować na tym warto, jednak Platforma zapomina, na czym polega istota immunitetu. - Immunitet to nie ochrona posła, ale ochrona parlamentu - tego, by głosowanie odbywało się zgodnie z wolą posłów - powiedział.