Sprawa wyrabiania smalcu z psów w kłobuckim gospodarstwie trafi do prokuratora krajowego. Przedstawi ją szefowa parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt Joanna Mucha
Fot. Piotr Deska / AG
Zdjęcie zrobione przez okno pomieszczenia, w którym trzymano zwierzęta. Psiaki siedzą na resztkach ziarna. Ich jedzenie to łapy innych psów
Kilka dni temu działająca na rzecz zwierząt posłanka spotkała się z ministrem sprawiedliwości Krzysztofem Kwiatkowskim i prokuratorem krajowym Edwardem Zalewskim. Ten ostatni zobowiązał się do sprawdzenia spraw dotyczących znęcania się nad zwierzętami, które zakończyły się umorzeniem. Mucha zadeklarowała, że przedstawi mu także niezakończone dotąd postępowanie w sprawie wyrabiania psiego smalcu w kłobuckim gospodarstwie.
- To naprawdę bulwersująca historia - mówi posłanka. Zdaje sobie sprawę, że takie śledztwa są zazwyczaj trudne dowodowo i dlatego trzeba uwrażliwić policjantów, sędziów i prokuratorów na tematykę ochrony zwierząt.
Przypomnijmy: pod koniec lata prokuratura postawiła zarzut znęcania się i zabijania zwierząt ze szczególnym okrucieństwem Agacie G. i jej matce - dwóm mieszkankom kłobuckiego gospodarstwa. Policja znalazła tam nie tylko kilkadziesiąt zamkniętych psów, zwierzęce szczątki, zakrwawione odzież, siekierę i wirówkę, ale również butelki z tłuszczem nieznanego pochodzenia. Obecnie już wiadomo, że smalec był produkowany m.in. z psów. Być może uda się także określić czas produkcji tłuszczu. To istotne dla sprawy, bo obie podejrzane nie przyznają się do winy i twierdzą, że tłuszcz wyrabiał ich zmarły przed trzema laty mąż i ojciec. Sprawy zaczęła się rok temu od prowokacji zorganizowanej przez dawną Fundację For Animals i "Gazetę".