Sobiesiak za zamkniętymi drzwiami. "Barwnie opowiada o spotkaniach z politykami"

prot, mm, TOK FM, PAP
11.02.2010 , aktualizacja: 11.02.2010 21:17
A A A Drukuj
Ryszard Sobiesiak Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Ryszard Sobiesiak
Biznesmen Ryszard Sobiesiak zeznawał na zamkniętym posiedzeniu komisji hazardowej. - Z całą pewnością wygląda to inaczej niż w pierwszej części - powiedział dziennikarzom Jarosław Urbaniak (PO), który na chwilę wyszedł z posiedzenia. Sobiesiak najpierw wygłosił długie przemówienie, w którym zaatakował polityków i urzędników, a następnie unikał pytań członków komisji hazardowej. - Nie wiem - to była uniwersalna odpowiedź.
Sobiesiak przed komisją - MINUTA PO MINUCIE>>

Sobiesiak "dość barwnie" opowiada o spotkaniach z politykami, które opisane są w analizie CBA - przyznał Urbaniak. Nie wyjaśnia jednak wielu konkretnych spraw, które pojawiają się w stenogramach z jego podsłuchów. - Pytałem m.in. o kwestię tego stenogramu, gdzie panowie rozmawiają o skompromitowaniu wiceministra Jacka Kapicy, on nie pamięta, według niego, to jest wyjęte z kontekstu - powiedział Urbaniak.

Według relacji posła, biznesmen nic nie powiedział śledczym np. o znajomości z byłym szefem gabinetu politycznego Mirosława Drzewieckiego Marcinem Rosołem. Urbaniak ocenił jednak, że zeznania Sobiesiaka generalnie pokrywają się dotychczas z tym, co mówili śledczym były szef klubu PO Zbigniew Chlebowski i były minister sportu Mirosław Drzewiecki. Według niego, nie pojawiły się też żadne inne kwestie, które rzucałyby nowe światło na tzw. aferę hazardową.

"Nie znał studenta Schetyny"

Poseł pytany, czy Sobiesiak wyjaśnił kwestię znajomości z szefem klubu PO, b. wicepremierem Grzegorzem Schetyną, powiedział, że udało mu się uzyskać informację, że biznesmen nie znał Schetyny, gdy ten był studentem. Według "Rzeczpospolitej", która opublikowała fragmenty zeznań Sobiesiaka z prokuratury, w tej kwestii istnieje rozbieżność między tym co mówił biznesmen, a tym co zeznał przed komisją Schetyna. Były wicepremier twierdził, że zna Sobiesiaka od 2003 r., natomiast ten miał mówić, że zna go od około 20 lat.

- Ustaliłem to, co podejrzewałem już wcześniej, że pan Sobiesiak jest miłośnikiem teorii Einsteina, dla niego czas jest bardzo elastyczny. Przyznał rację, że studenta Grzegorza Schetyny nie zna - powiedział Urbaniak. Jak zaczęło się przesłuchanie?

Kempa: Sobiesiak mówi dużo

- Świadek czuje się zdecydowanie swobodniej, dużo mówi, zobaczymy, jaka będzie z tego wartość dowodowa - relacjonuje Beata Kempa.

- Opowiada o swych interesach, o ich opłacalności, o tym z kim rozmawiał w różnych sprawach, natomiast kiedy pytam o rzeczy ze stenogramów już dokładnie, to wtedy raczej nie pamięta - relacjonowała Kempa.

Pytana, czy zauważa w zeznaniach biznesmena jakieś rozbieżności z tym, co przed komisją hazardową mówili Chlebowski, b. minister sportu Mirosław Drzewiecki czy obecny szef klubu PO Grzegorz Schetyna, Kempa oceniła, że "za szybko, by to tym powiedzieć". - Dużo się dzieje, dużo rozmawiamy, ale jeszcze w tej chwili nie możemy powiedzieć o żadnych rozbieżnościach - zaznaczyła posłanka.

"Nazwisko Sobiesiak narzędziem walki"



Sobiesiak jako jedyny świadek komisji przybył na przesłuchanie ze swoim prawnikiem. Na początku złożył wniosek o wykluczenie z obrad Zbigniewa Wassermanna, ale wniosek ten został odrzucony. Następnie Sobiesiak skorzystał z prawa do wolnej wypowiedzi. Czytał oświadczanie przez prawie dwie godziny.

- Ja i moja rodzina staliśmy się przedmiotem nagonki medialnej. Nazwisko Sobiesiak stało się narzędziem walki politycznej. Chcę stanowczo stwierdzić: jestem człowiekiem uczciwym - mówił. Skarżył się następnie na działania mediów, "urzędasów" i polityków. - Została mi jeszcze pogarda do głupich i tępych urzędników - mówił.

Zaatakował również członków komisji i Mariusza Kamińskiego. - Kodeks cywilny będzie miał zastosowanie do pana, panie Kamiński. A może i karny - groził byłemu szefowi CBA. Twierdzi, że był uczciwym biznesmenem, a jego działania ws. ustawy hazardowej były zgodne z prawem.

Bardzo obrazowo, za pomocą zapałki, pokazał ile państwo odebrałoby zysku przedsiębiorcom z branży hazardowej, gdyby weszły w życie dopłaty. Dowodził też, że zmiany te były po prostu "głupie". Na końcu wypowiedzi oświadczył, że chce, żeby przesłuchanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami, ale również i ten wniosek został odrzucony.

Przesłuchanie za zamkniętymi drzwiami

Na pytania posłów Sobiesiak odpowiadał głównie: "nie wiem", "nie pamiętam, "nie wiem, o czym pan mówi" i "nie mam nic więcej do dodania". Mimo starań posłów nie udało się wydobyć od Sobiesiaka żadnych istotnych informacji. W końcu Franciszek Stefaniuk z PSL oświadczył, że nie będzie zadawał więcej pytań, bo "to nie ma sensu". W tej sytuacji Mirosław Sekuła, przewodniczący komisji, zgłosił wniosek o kontynuowaniu przesłuchania na posiedzeniu zamkniętym. Został on przyjęty przez komisję.

O godz.20.45 hazardowa komisja śledcza zakończyła przesłuchanie za zamkniętymi drzwiami Ryszarda Sobiesiaka.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się