Wyrok francuskiego sądu zakończył trwający od ponad trzech lat spór pomiędzy amerykańskim portalem a największymi francuskimi wydawnictwami. Dyrekcja
Google zapowiada jednak, że nie zrezygnuje z planów stworzenia internetowej biblioteki.
Opór wobec skanowania i rozpowszechniania w sieci zasobów bibliotecznych przez amerykański portal narasta od dłuższego czasu. Kilka dni temu amerykański Departament Stanu sprzeciwił się planom spółki. Google dążył do podpisania umowy z amerykańskim rządem, która umożliwiłaby skanowanie milionów książek. Departament uznał jednak, że proponowana umowa dałaby firmie praktyczny monopol na zamieszczanie książek w sieci i umożliwiłaby czerpanie nieuzasadnionych korzyści z obrotu nimi
Planom stworzenia internetowej biblioteki sprzeciwiła się też kanadyjska grupa lobbingowa. Według lobbystów działania Google łamią międzynarodowe prawa, m.in. regulacje NAFTA i Konwencję Berneńską o ochronie dzieł literackich i artystycznych.
"Dyrektorzy Google to konkwistadorzy" W bardzo ostry sposób współpracę Google z francuskimi bibliotekami skomentował Frederic Mitterand, francuski minister kultury. "Google podpisuje umowy korzystne tylko dla jednej strony. Nie możemy tego zaakceptować" powiedział minister w wywiadzie dla
Le Monde. Mitterand porównał działania Google do podboju Ameryki przez konkwistadorów.
Google podpisał umowę m.in. z biblioteką miejską w Lyonie. Na mocy kontraktu firma skanuje manuskrypty i książki będące w posiadaniu biblioteki za darmo. W zamian biblioteka przeniesie na Google prawa do czerpania korzyści z rozpowszechniania książek w sieci przez następnych 25 lat. Skanowane są książki do których wygasły prawa autorskie. Pierwszym dokumentem zamieszczonym online były przepowiednie Nostradamusa pochodzące z XVI wieku.
Umowa ta wywołała we Francji spore kontrowersje. Zdaniem wielu niedopuszczalne jest, żeby skarby francuskiej kultury były pod kontrolą amerykańskiej spółki technologicznej.
"To promocja europejskiego dziedzictwo kulturowego" Dyrektor biblioteki w Lyon, Patrick Bazin, jest zaskoczony reakcją ministra. "Nie widzę problemu. Używamy technologii stworzonych w Ameryce by promować dziedzictwo kulturalne Francji i Europy" powiedział Bazin. "Dzięki zamieszczeniu materiałów w internecie ma do nich dostęp o wiele szerszy krąg czytelników" dodał dyrektor.
Google rozpoczął program skanowania zasobów bibliotecznych w 2004 roku. Dotychczas udało się zeskanować około 12 milionów książek. Obecnie portal współpracuje z siedmioma bibliotekami w Europie.