Biznesmen Ryszard Sobiesiak, znany też jako "Rysiek", to jeden z głównych bohaterów afery hazardowej, główny rozmówca Zbigniewa Chlebowskiego, który miał wywierać na niego naciski ws. ustawy o grach. Jego postać pojawia się też w pobocznym wątku afery dotyczącym jego córki, której miał załatwiać pracę w Ministerstwie Sportu.
W sobotę "Rzeczpospolita" ujawniła fragmenty zeznań Sobiesiaka w prokuraturze. Są one sprzeczne z tym, co mówili świadkowie przed komisją śledczą. Wynika z nich m.in., że źródłem przecieku o działaniach CBA miał być Marcin Rosół, b. asystent Mirosława Drzewieckiego, a Sobiesiak znał polityków PO od 20 lat.
Okazją do zweryfikowania wersji Sobiesiaka będą obrady komisji hazardowej 11 lutego, gdy złoży on przed nią zeznania.
- Nie wierzę, że w tych przesłuchaniach wydarzy się przełom - uważa Piotr Gursztyn i podkreśla, że niemniej przesłuchania Jana Koska i Ryszarda Sobiesiaka mogą okazać się "bardzo ważne". Zdaniem komentatora "Rzeczpospolitej", najważniejszy przełom w sprawie afery hazardowej może nastąpić "nie tyle po kolejnych przesłuchaniach, ale po udostępnieniu dokumentów".
"Sobiesiak pozostanie lojalny?" Dla Mikołaja Wójcika, bardzo ważnym czynnikiem w przesłuchaniu Ryszarda Sobiesiaka, może być lojalność biznesmena. - Czy Sobiesiak będzie lojalny do swoich przyjaciół, czy jak pewnie wolałby
Mirosław Drzewiecki - "luźnych znajomych" - zastanawia się.
- To będzie ciekawe przesłuchanie, bo będzie na nim obecna osoba spoza polityki - uważa Wójcik. Brak doświadczenia Sobiesiaka może także przyczynić się do pogrążenia polityków. - Może mu się wymknąć jakieś przypadkowe zdanie - zastanawia się publicysta.
"Nie będzie przełomu" Z kolei Tomasz Machała uważa, że doświadczenie poprzednich komisji sejmowych każe wątpić w to, że "przed komisją może zdarzyć się przełom. - Wierzę raczej w powolne zdobywanie dowodów - mówi.