- Akcja ratunkowa sią przedłuża.- Sprawdza się czarny scenariusz. Zwiększył się wyciek i tym samy intensywność palenia się gazu - tłumaczy Andrzej Góralski ze straży pożarnej. Strażacy cały czas zabezpieczają teren stacji benzynowej - Płytami metalowymi osłonili pozostałe zbiorniki z
auto-gazem.- W ten sposób je schładzamy - dodaje Góralski.
Na miejscu jest 20 jednostek straży pożarnej.
Intensywność spalania bardzo się zmniejszyła, ale propan - butan cały czas może wybuchnąć. Jarosław Wojciechowski, komendant wojewódzki straży pożarnej tłumaczy, że pod koniec wypalania się gazu, opary mogą wrócić do zbiornika. - Wtedy musimy się liczyć, że rozerwie pokrywę pojemnika i rozsadzi ponad pół metra ziemi nad zbiornikiem - dodaje.
O godzinie 5 rano rozszczelnił się podziemny zbiornik. Ogień wystrzelił na 10 metrów. - Płomień sięgał do nieba. Był niebieski, iskry strzelały - opowiada reporterce TOK FM pani Stanisława Kątów Wrocławskich. - Gdy
policja zapukała do drzwi, zdążyłam tylko ubrać coś ciepłego i łyknąć tabletki uspokajające - dodaje.
200 ewakuowanych osób cały czas jest w pobliskiej podstawówce. Przed zakończeniem akcji nie wrócą do domów. Tam są przygotowane dla nich koce , ciepłą herbatę, słodkie bułki i krokiety. W promieniu kilometra od stacji benzynowej nie ma nikogo oprócz strażaków i policjantów.
Policja zatrzymuje
samochody przy wjeździe do Kątów Wrocławskich. Pociągi nie kursują na trasie kolejowej Jelenia Góra - Wrocław, która przebiega około sto metrów od płonącej stacji. PKP organizuje komunikację zastępczą. Pasażerowie pociągów
Intercity wsiadają do autobusów, które przewożą ich między Wrocławiem a Jelenią Górą. Pasażerowie pociągów Przewozów Regionalnych mogą skorzystać z autobusów między Wrocławiem a Ibramowicami. - Sytuacja jest opanowana, mówi Krzysztof Wójcik, rzecznik prasowy Zakładu Linii Kolejowych w Wałbrzychu.