"Pedał" to słowo obraźliwe. Sprawa homoseksualisty Ryszarda G.

mip, PAP
04.02.2010 , aktualizacja: 04.02.2010 17:43
A A A Drukuj
Sąd Apelacyjny w Szczecinie orzekł, że mieszkanka Wolina nazywając "pedałem" swojego sąsiada Ryszarda G., naruszyła jego dobra osobiste. Jednocześnie obniżył wysokość zadośćuczynienia, które kobieta ma zapłacić mężczyźnie z 15 do 5 tys. zł. Wyrok jest prawomocny. Może go skasować tylko Sąd Najwyższy.
Ryszard Giersz
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Ryszard Giersz
Sąd nie przychylił się do argumentacji kobiety, która wskazywała w apelacji na błędne ustalenia sądu niższej instancji. Jej zdaniem, brał on pod uwagę zeznania świadków, którzy byli związani relacjami osobistymi z mężczyzną. Jednak jak zaznaczył sąd, ustalenia opierały się nie tylko na zeznaniach takich świadków, ale również tych, którzy pozostawali w stosunku obojętnym do obu stron.

Pomogły badania CBOS

Anna S. wnioskowała też o powołanie biegłego językoznawcy, który miałby się ustosunkować do charakteru słowa "pedał". Sąd uznał, że nie ma potrzeby zasięgania opinii w tej materii. Powołał się na badania CBOS sprzed kilku lat, w których większość respondentów wśród obelżywych słów na pierwszym miejscu stawiało właśnie słowo "pedał".

Sąd zaakcentował także, że sfera ludzkiej cielesności należy do najbardziej prywatnej i intymnej. Zdaniem sądu, brak jest jednak jednoznacznych ustaleń, że Anna S. używała słów obraźliwych z przyczyn homofobicznych. Powodem był raczej wcześniejszy zatarg pomiędzy rodzinami powoda i pozwanej.

Pozytywne zmiany w życiu

Obniżając wysokość zadośćuczynienia, sąd wziął pod uwagę stopień "ujemnych przeżyć" mężczyzny i czas ich trwania, oraz że obie strony nie są zatrudnione, więc nie mają dochodów. Kara nie powinna być symboliczna, ale też nie powinna być zbyt dotkliwa - podkreślił. Według sądu, sprawa przyczyniła się do pozytywnych zmian w życiu mężczyzny, który spotkał się w toku jej trwania z objawami sympatii i wsparcia.

Anna S. nie komentowała wyroku. Natomiast Ryszard G. wyraził zadowolenie z orzeczenia sądu. Przypomniał, że w całej sprawie nie chodziło mu o pieniądze, ale o zasady.

W sklepie nazywała go "pedałem"

We wrześniu Sąd Okręgowy w Szczecinie orzekł, że mieszkanka Anna S., musi zapłacić 15 tys. zł zadośćuczynienia swojemu sąsiadowi za to, że nazwała go "pedałem". Kobieta odwołała się od wyroku do wyższej instancji. Sąd zakazał wówczas także kobiecie naruszania dóbr osobistych powoda.

Sprawę do sądu skierował 25-letni homoseksualista z Wolina. Trafiła ona na wokandę w lutym 2009 r. Jak twierdził Ryszard G., jego sąsiadka publicznie w sklepie oraz na klatce schodowej nazywała go "pedałem" i mówiła m.in. o nim i jego partnerze "pedał sprowadził sobie pedała".

Mężczyzna oskarżył Annę S. o naruszenie dóbr osobistych. Kobieta zaprzeczała przed sądem, by używała obraźliwych dla sąsiada słów.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się