"Ustalony zestaw kłamstw". Politycy o filmie "Towarzysz Generał"

Sojusz Lewicy Demokratycznej protestuje przeciwko emisji w TVP dokumentu o Wojciechu Jaruzelskim i broni generała. Według Stanisława Żelichowskiego z PSL, film jest bardzo jednostronny. Z kolei politycy prawicy uważają, że dokument przedstawia nieznane powszechnie, ale prawdziwe fakty z życiorysu generała.
Klub SLD w piśmie skierowanym do prezesa telewizji publicznej Romualda Orła (ludzie związani z SLD poparli PiS-owskiego kandydata Romualda Orła na szefa TVP) pisze, że film został skonstruowany jednostronnie, ze z góry założoną tezą oraz, że dokument odbiega znacząco od standardów, jakimi powinna kierować się telewizja publiczna.

W wyemitowanym przez TVP dokumencie autorzy zarzucają Wojciechowi Jaruzelskiemu, że był agentem komunistycznych wojskowych służb specjalnych i brał udział w antysemickiej czystce w wojsku.

Iwiński (SLD): Ustalony zestaw kłamstw

Poseł SLD Tadeusz Iwiński zarzuca autorom filmu między innymi zakłamywanie historii i nieobiektywne przedstawianie faktów. To co można było zobaczyć wczoraj w filmie nazywa "ustalonym zestawem kłamstw" w wersji propagowanej przez Instytut Pamięci Narodowej.

Zdaniem szefa Sojuszu Grzegorza Napieralskiego, materiał był jednostronny, bo w filmie wypowiadali się tylko krytycy generała. Stąd wszelkie sporne kwestie były rozstrzygane wyłącznie na jego niekorzyść.

Napieralski przekonuje, że w sądzie nawet największym bandytom przysługuje obrona. Dodaje, że ma wrażenie, iż w filmie Grzegorza Brauna był tylko oskarżyciel.

Żelichowski (PSL): "Towarzysz generał" jest bardzo jednostronny

Według szefa klubu PSL Stanisława Żelichowskiego, film Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka "Towarzysz generał" jest bardzo jednostronny.

Żelichowski uważa, że życia generała nie można ubrać w jednolite schematy. Można go pokazać jako przestępcę, jak również jako bohatera - wyjaśnia polityk. Zaznacza, że życie człowieka nie składa się nigdy z samych wpadek, ale ma też plusy, tak jak w przypadku Wojciecha Jaruzelskiego.

Szef klubu PSL dodaje, że pokazanie również pozytywnych cech Jaruzelskiego zdecydowanie uwiarygodniłoby tę publikację, bo z życiorysu każdego z nas można wyciągnąć dobre i złe wątki. Szef klubu PSL uważa, że dotychczas generał był gloryfikowany i być może dlatego film Grzegorza Brauna przedstawia tę postać z drugiej strony.

Błaszczak (PiS): Fakty pokazane w filmie - bezsporne

Rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak uważa, że fakty podane w filmie są bezsporne a spierać można się o ich interpretację. Rzecznik podkreślił, że po filmie odbyła się w telewizyjnym studiu dyskusja publicystów, którzy wyrażali różne poglądy. Rzetelność dziennikarska została według posła PiS zachowana i teraz opinia publiczna wyrobi sobie zdanie na temat generała Jaruzelskiego i tych czasów, kiedy Polska była krajem niesuwerennym, rządzonym pod wpływem Moskwy.

Zdaniem Błaszczaka, zastanawiające jest to, że Wojciech Jaruzelski tak szybko awansował, został w wieku 33 lat generałem, miał świetne relacje z ośrodkiem decyzyjnym w Moskwie i jednocześnie olbrzymi wpływ na Ludowe Wojsko Polskie.

Rzecznik klubu PiS jest przekonany, że informowanie o faktach z życia generała jest słuszne, szczególnie w sytuacji, gdy niektóre środowiska lewicowe stawiają generała Jaruzelskiego niemalże za wzór osoby, dzięki której odzyskaliśmy niepodległość.

Poseł podkreślił, że było już wiele filmów prezentujących bardzo wątpliwe zasługi Wojciecha Jaruzelskiego, więc pokazanie filmu, który przywołuje fakty stawiające go w złym świetle jest jak najbardziej słuszne.

Dorn (Polska Plus): Film z dobrze udowodnioną tezą

Ludwik Dorn z Polski Plus uważa, że "Towarzysz generał" to film z tezą, tyle, że teza została przez autorów dobrze udowodniona.

Były marszałek Sejmu nie zgadza się z zarzutem jednostronności filmu. Zdaniem Dorna, nie jest tak, że w poszukiwaniu bezstronności, po wypowiedzi na przykład matki księdza Jerzego Popiełuszki powinien zawsze wypowiedzieć się Jerzy Urban.

Generał: Autorzy filmu nie są w stanie mnie obrazić

Główny zainteresowany, generał Jaruzelski powiedział w publicznym radiu, że twórcy filmu przeinaczyli fakty. Zasugerował też, że działali na polityczne zamówienie. Dodał, że autorzy filmu nie są w stanie go obrazić, znieważyli natomiast wielu ludzi, którzy przeszli tę samą drogę, co on. Jaruzelski powtórzył, że nie chce się wybielać i wyraża żal za wszystkie krzywdy ludzkie, do których doszło w okresie, gdy pełnił wysokie funkcje wojskowe i państwowe.

Więcej o: