Spory personalne wychodzą na światło dzienne między innymi podczas posiedzeń komisji śledczych. Beata Kempa i
Zbigniew Wassermann z PiS-u nie kryją niechęci wobec szefa komisji hazardowej Mirosława Sekuły. Podobnie zresztą jest w komisji do spraw nacisków, gdzie ciągłą walkę z jej szefem Andrzejem Czumą prowadzą
Arkadiusz Mularczyk i Marzena Wróbel.
Od dawna znany jest spór między Januszem Palikotem i Lechem Kaczyńskim. Polityk PO co jakiś czas jest pozywany za swoje słowa pod adresem prezydenta. Zresztą ma on na pieńku także z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, a co za tym idzie z całym PiS-em. Ostatnio wystąpienia w jednej audycji z wiceszefem klubu Platformy odmówił Joachim Brudziński.
Spory w jednej partii Janusz Palikot ma też przeciwników w swojej partii. Na pewno nie po drodze jest mu m.in. z Jarosławem Gowinem. Zresztą przykłady "antyduetów" mamy też w innych ugrupowaniach. W
SLD znany jest spór między szefem partii Grzegorzem Napieralskim i Wojciechem Olejniczakiem, byłym szefem klubu Lewicy. Tutaj wygrał Napieralski, który po odejściu Olejniczaka do europarlamentu przejął jego miejsce. Nadal jednak są w jednej partii.
W przypadku PiS-u konflikt z prezesem doprowadził do odejścia jego bliskich współpracowników, Marka Jurka czy Ludwika Dorna.
Polityczna gra? Ile w tym wszystkim jest rzeczywistej niechęci, a ile politycznej
gry? - Każdy w polityce szuka chłopca do bicia, kogoś, z kim byłby kojarzony i od kogo mógłby świecić światłem odbitym - mówi dr Wojciech Jabłoński z Uniwersytetu Warszawskiego. Poza tym, jak dodaje, w polityce bardzo ważne jest pojęcie wroga. - To wręcz klasyka nauk politycznych, znaleźć wroga, uderzać w niego i sprawiać, by nadawał on sens naszemu życiu. Na tym pewnie opiera się strategia tandemów nienawiści w polskiej polityce.
Według Jabłońskiego, w zasadzie nie ma znaczenia, czy tacy politycy się lubią, bo ważne jest, jakie uczucia deklarują w mediach. A jeżeli deklarują nienawiść, to budzą pewne żywe emocje, z którymi są przez odbiorców kojarzeni.