O pozwie napisał Janusz Palikot na
swoim blogu. "Doprawdy czuję się wyróżniony i to znienacka. I tak się zastanawiam; o co jemu chodzi?" - pisze poseł.
Z
dokumentów, jakie otrzymał Palikot wynika, że
Jarosław Kaczyński żąda przeprosin za słowa wypowiedziane przez posła w programie "Poranek
TVN 24" 4 października 2009 r., czyli kilka dni po ujawnieniu stenogramów z podsłuchów CBA w "Rzeczpospolitej", które później stały się podstawą do dymisji w rządzie i powołania hazardowej komisji śledczej.
W
TVN24 Palikot zwracał uwagę, że warto zastanowić się, czy prawdą jest, iż "
Mariusz Kamiński działa w zmowie z Jarosławem Kaczyńskim i wykonuje operacje polityczne". Poseł PO zasugerował także, że "jest bardzo dużo poszlak na istnienie takiej grupy politycznej dobrze zorganizowanej w różnych instytucjach. Szef NBP, szef CBA, RN Telewizji, Jarosław Kaczyński i niestety Lech Kaczyński".
Prezes PiS uznał, że te słowa naruszają jego dobre imię i żąda od Janusz Palikota przeprosin na antenie telewizji TVN24 (najlepiej w trakcie "Poranka TVN24"), własnoręcznie podpisanego oświadczenia oraz wpłacenia 30 tys. zł na rzecz Polskiej Akcji Humanitarnej.
Janusz Palikot nie przejmuje się pozwem, tylko faktem, że będzie musiał spotkać się na jednej sali sądowej z Jarosławem Kaczyńskim. "Dlatego z góry - przez adwokata - zaproponuję odszkodowanie. Niech będzie 30 000 tys. - byle tylko uniknąć tego okropnego zbliżenia" - pisze na
swoim blogu.