- Niektóre z 33 dzieci nie są sierotami. Ich rodzice żyją, próbujemy ich odnaleźć - powiedział premier Haiti Max Bellerive. Jak dodał, to sąd musi zadecydować, czy Amerykanie rzeczywiście działali w dobrej wierze.
Zatrzymano ich pod granicą Amerykanów - pięciu mężczyzn i pięć kobiet - zatrzymano w piątek pod granicą z Dominikaną w towarzystwie 33 dzieci w wieku od 2 miesięcy do 12 lat.
- To kradzież, nie adopcja - mówił wówczas haitański minister spraw społecznych i pracy Yves Cristallin. Jak tłumaczył, do adopcji haitańskiego dziecka wymagana jest zgoda urzędu ds. opieki społecznej. Amerykanie nie mieli właściwych dokumentów.
Aresztowani pochodzą głównie z Idaho. Od piątku przebywają w areszcie.
Media w USA: Na Haiti chcą, byśmy przejęli władzę Tymczasem mimo zapewnień władz Stanów Zjednoczonych, że na zniszczonym
trzęsieniem ziemi Haiti władzę sprawuje miejscowy rząd, amerykańskie media relacjonują z Port-au-Prince, iż nadal wszystkim kierują agendy USA i ONZ. Według "Washington Post", Haitańczycy chcą, by rząd USA przejął władzę w ich kraju.
Zadaniami podzieliły się USA i ONZ Zadania ochrony porządku przypadają misji pokojowej ONZ. Taki podział pracy ustalono w umowie między USA a ONZ 21 stycznia. Została ona podpisana bez udziału przedstawicieli haitańskich, co zdaniem obserwatorów było symbolicznym potwierdzeniem, że rząd haitański de facto nie działa.
W czasie
trzęsienia ziemi pałac prezydencki w Port-au-Prince częściowo się zawalił. Zniszczeniu uległo też kilka innych budynków rządowych. Haitański gabinet zbierał się po kataklizmie na posterunku policji koło lotniska. Brak normalnie funkcjonującego rządu utrudnia rozprowadzanie pomocy humanitarnej. Od kilku dni następuje to nieco szybciej dzięki nowemu systemowi bonów reglamentacyjnych. Oenzetowski Światowy Program Żywnościowy planuje dostarczenie w ciągu najbliższych tygodni żywności i wody dwóm milionom Haitańczyków.