- Człowiek, który pięć lat robił wszystko, żeby zostać prezydentem, jest teraz niewiarygodny gdy mówi że to jest tylko "Pałac, żyrandole..." (
cytat z rozmowy z "Gazetą Wyborczą" - czytaj). Tym bardziej, że jestem przekonany, że gdyby on te wybory 5 lat temu wygrał, to dziś takich rzeczy by nie mówił. Jestem bardzo czuły na takie zmiany poglądów pod sytuację - mówił w Poranku
TOK FM były prezydent.
Poruszyła go wypowiedź Tuska z rozmowy z "Gazetą Wyborczą". - Po tym, jak nowy prezydent mówi słowa przysięgi, jest tylko prestiż, zaszczyt, żyrandol, pałac i weto - tymi słowami obecny premier opisał prezydenturę.
- Prezydent ma w Polsce istotny wpływ na sytuację: to jest głowa państwa. Nikt nie powie, że przez te lata prezydentury Wałęsy, moje i teraz Kaczyńskiego, prezydent w Polsce był postacią bez wpływu. Premier nie ma prawa mówić takich rzeczy dlatego, że w interesie państwa polskiego i kultury prawnej nie leży podważanie urzędu - skrytykował Tuska Kwaśniewski.
Kto za Tuska? "Moim zdaniem oficer Komorowski" - Kandydat Platformy jest skazany na podporządkowanie się woli premiera i szefa partii. To źle. Powinien przegrać, jeśli taka jest koncepcja prezydentury. Jeśli to jest tylko praca na rzecz "pałacu i żyrandoli" - mówił Kwaśniewski wskazując, że jego zdaniem kandydatem PO będzie Bronisław Komorowski, którego nazwał "oficerem Tuska", który ma istotną przewagę nad Radosławem Sikorskim. - To kwestia identyfikacji partii z kandydatem - uważa były prezydent. Kwaśniewski mówił z jednej strony, że wycofanie się Tuska rozumie i sam by się wycofał, gdyby w 1995 roku był premierem, z drugiej uznał iż "nie kandydowanie jest niepoważne".
- Bycie w Polsce premierem jest stanowiskiem ogromnym. Ja też nie wiem, co bym zrobił w 1995 roku, gdybym wówczas był premierem. Myślę, że też bym nie kandydował - mówił Kwaśniewski, jednak parę minut później już do decyzji Tuska nie podchodził tak łagodnie.
- To nie jest poważne potraktowanie wyborów i urzędu prezydenta. Poważne byłoby kandydowanie w wyborach, bo od 7 lat Donald Tusk jest permanentnym kandydatem na prezydenta - podkreślił gość TOK FM.
"Bandera dzieli Polaków i Ukraińców. W co gra Juszczenko? W przyszłe wybory" Zapytany o to, dlaczego przed tygodniem
prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko nadał Stepanowi Banderze tytuł Bohatera Ukrainy, Kwaśniewski mówi o politycznej grze.
- W co on gra? Gra w swoją przyszłość polityczną, która będzie związana z najbardziej narodowymi ruchami na Ukrainie. Być może da mu to w przyszłych wyborach parlamentarnych 5, może 7 procent, natomiast na arenie międzynarodowej zamyka mu drzwi - uważa Kwaśniewski, który skrytykował prezydenta Ukrainy za cynizm. Podkreślił, że postać Bandery jest i będzie problemem, który dzieli Polaków i Ukraińców.
- Dla nas jest to terrorysta, który przed wojną mordował polskich oficjeli, a UPA ma na swoich rękach krew ponad 200 tysięcy Polaków. Dla Ukraińców to człowiek, który walczył o niepodległość, szukał sojuszników. Postać niezwykle skomplikowana, która będzie dzieliła Polaków i Ukraińców - przewiduje Kwaśniewski.