PRZEGLĄD PRASY: Liderzy PiS przyjęli nową taktykę partii: ograniczenie aktywności w mediach w czasie trwania prac komisji hazardowej - ustaliła "Rzeczpospolita". - To może przynieść pozytywne rezultaty - ocenia prof. Zdzisław Krasnodębski.
Skąd pomysł? - W mediach nastąpiło pewnego rodzaju przewartościowanie. W związku z aferą hazardową to Platforma znalazła się pod obstrzałem - tłumaczy gazecie jeden z liderów PiS. - Nie ma sensu pakować się na pierwsza linię ognia. Teraz tylko "dobijamy rannych" i czekamy na właściwy moment - dodaje.
Już poczyniono pierwsze kroki w celu wdrożenia nowej strategii. Odwołano zeszłotygodniową konferencję prasową nt. finansowania samorządów. PiS również prawie w ogóle nie komentował rezygnacji Donalda Tuska z wyborów prezydenckich. Na medialnym placu boju zostali tylko posłowie z komisji hazardowej Zbigniew Wassermann i Beata Kempa. Ale i oni ograniczyli liczbę wystąpień.
Taka sytuacja nie będzie jednak trwała wiecznie. W marcu będzie miał miejsce kongres PiS, a potem partia ta przedstawi kilka ważnych propozycji. - W Zespole Pracy Państwowej trwają prace nad projektami, rozwiązaniami problemów społecznych. Przedstawimy je, ale po kongresie - przyznaje poseł Arkadiusz Mularczyk.
Prof. Zdzisław Krasnodębski uważa, że zmiana strategii to dobry ruch PiS. - Taktyka frontalnego ataku okazała się nieskuteczna. Pewne wyciszenie, przygotowanie do ostrej, ale merytorycznej krytyki, może przynieść pozytywne rezultaty - twierdzi.