- Strasznie się cieszę. No przecież myśmy namawiali go do tego od miesięcy. Nie mówię o politycznych kolegach, tylko o przyjaciołach z dawnych lat. I on dzisiaj, słowo w słowo, powtórzył te nasze argumenty - tak na decyzję premiera o niekandydowaniu w wyborach zareagował jego przyjaciel.
Cały wywiad z przyjacielem premiera w dzisiejszym wydaniu trójmiejskiej Gazecie Wyborczej Pawłowski twierdzi, że premier dokonał "rzeczy niezwykłej". - Nikt wcześniej nie zrezygnował z prezydentury by zasuwać w rządzie - zachwyca się znajomy. Przekonuje też, że "taka opcja jest dużo lepsza dla Polski". - Donald namacalnie zobaczył, ile znaczy jako premier, jakie to daje możliwości. I chce to wykorzystać do końca. On jest za młody na przypinanie orderów, chce zostawić po sobie realną wartość - mówi Pawłowski.
"Jako premier się odnalazł" Zdradza też, że Tusk bardzo dotkliwie przeżył porażkę w wyborach prezydenckich w 2005 r. - W szczegółach nie opowiem, bo to prywatne sprawy, ale był przygnębiony - mówi.
Pytany, czy jego przyjaciel się zmienił zaznaczył, że na pewno, ale bardziej w sensie politycznym. - Nabrał siły, energii, poczucia panowania nad PO, przecież partię trzyma silną ręką. Jako premier w końcu się odnalazł - stwierdził Pawłowski.