Komisja zaskoczona: Drzewiecki ujawnił nowe dokumenty

mm, PAP
28.01.2010 , aktualizacja: 28.01.2010 23:40
A A A Drukuj
Drzewiecki uważa, że to co się dzieje to ''pseudo-afera'' wymierzona w PO i Donalda Tuska Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Drzewiecki uważa, że to co się dzieje to ''pseudo-afera'' wymierzona w PO i Donalda Tuska
Mirosław Drzewiecki przedstawił przed hazardową komisją śledczą nowe dokumenty: pisma urzędników Ministerstwa Finansów do szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego z 6 października 2009 roku. - Okazało się, że tak naprawdę pan premier po spotkaniu z panem ministrem Kamińskim rozpoczął swoje własne śledztwo - komentuje po zeznaniach Drzewieckiego Bartosz Arłukowicz z komisji.
Mirosław Drzewiecki broni się przed komisją hazardową
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Mirosław Drzewiecki broni się przed komisją hazardową
RAPORTY
Drzewiecki przed komisją - relacja na żywo>>

Przewodniczący komisji śledczej Mirosław Sekuła (PO) zwrócił uwagę w rozmowie z PAP, że zeznanie Drzewieckiego to już drugie - obok przesłuchania Zbigniewa Chlebowskiego - które całkowicie odmiennie interpretuje zdarzenia, niż zrobił to były szef CBA Mariusz Kamiński. - Są to tak sprzeczne interpretacje, że któraś z nich musi być kłamstwem, a któraś prawdą - ocenił Sekuła.

Jak zaznaczył, wersje Chlebowskiego i Drzewieckiego dotyczą wprawdzie nieco odmiennych obszarów, ale są spójne i "tłumaczą ciąg zdarzeń w miarę naturalnymi zachowaniami". - Błędami? Tak. Chlebowski tłumaczył, że błędem z jego strony było obiecywanie komuś, że coś załatwi. Podobnie Drzewiecki przyznał, że jego błędem było podpisanie przygotowywanych mu dokumentów bez wgłębiania się w ich meritum - powiedział Sekuła, nawiązując do pisma Drzewieckiego z 30 czerwca 2009 r. do wiceministra finansów Jacka Kapicy w sprawie rezygnacji z dopłat.

Nowe dokumenty

Zdaniem Sekuły ważnym efektem przesłuchania Drzewieckiego jest ujawnienie pism urzędników MF - dyrektora departamentu prawno-kontrolnego Rafała Wosika i dyrektor generalnej Moniki Rolnik - do szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego. Przewodniczący komisji przyznał jednak, że jest zaskoczony faktem ich ujawnienia.

- Liczyłem, że mamy już wszystkie dokumenty, a tutaj kolejny świadek pokazuje, że są jeszcze kolejne. Ponieważ do dokumentów przywiązuję bardzo dużą wagę, to cieszę się, że one są, ale nie podoba mi się, że nie dostaliśmy ich wcześniej z Ministerstwa Sportu czy Kancelarii Premiera. To stwarza wrażenie, że być może są jeszcze jakieś kolejne dokumenty, których dotychczasowa kwerenda nie wyłapała - powiedział.

"Premier rozpoczął śledztwo"

Wiceszef komisji Bartosz Arłukowicz (Lewica) ocenił, że Drzewiecki podczas czwartkowego przesłuchania "przyjął technikę podobną jak wcześniej Zbigniew Chlebowski". - Niewiele pamięta, niewiele widział, podpisywał dokumenty, których nie czytał. Nie widzi, kto do niego dzwoni na komórkę, nie bardzo zna pana Sobiesiaka. Co prawda ten bywa u niego w domu, ale nie znają się. To wszystko nabiera takiego kuriozalnego obrotu, takiej kuriozalnej formy - uważa Arłukowicz.

- Mam wrażenie, że ktoś naprawdę chce udowodnić tezę, że pan Sobiesiak, Kosek, kiedy mówili o Mirze, Zbychu i tych innych bohaterach, rozmawiali o kimś wyimaginowanym - dodał poseł Lewicy.

Arłukowicz przyznał jednak, że czwartkowe przesłuchanie wniosło pewne nowe elementy do toczącego się przed komisją śledztwa. - Pojawiły się dzisiaj nowe dokumenty, nowe zeznania. Okazało się, że 18 sierpnia już pan minister został zapytany przez pana premiera na temat dopłat. To świadczy o tym, że tak naprawdę pan premier po spotkaniu z panem ministrem Kamińskim rozpoczął swoje własne śledztwo w tej sprawie i zaczął dopytywać, co się dzieje z tą ustawą - podkreślił Arłukowicz.

Kempa: Przesłuchanie dużo wniosło

Zadowolona z czwartkowego przesłuchania jest też Beata Kempa (PiS). - Wniosło bardzo dużo do sprawy: dowiedzieliśmy się mianowicie, że 18 sierpnia miało miejsce jeszcze jedno spotkanie - na boku, w cztery oczy, z panem premierem Tuskiem, a wszak wiemy, na dzień dzisiejszy, że było to pierwsze spotkanie po dniu 14 sierpnia, kiedy pan Mariusz Kamiński prosił o szczególną ostrożność, prosił, aby zachować w tajemnicy wszelkie kwestie - podkreśliła Kempa.

- W tej sytuacji myślę, że nakładając na to wszelkie inne dokumenty, a także przede wszystkim materiał dowodowy, który mamy, składa się w jedną logiczną całość - uważa posłanka PiS.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się