Ćwiczenia ratowników z Gdyni zamieniły się dzisiaj w walkę o życie spacerowiczów. Trzy osoby - w tym 6-letnie dziecko - wpadły pod lód w okolicy gdyńskiej plaży. Tylko dzięki temu, że ratownicy byli kilkadziesiąt metrów od miejsca tego zdarzenia udało się wszystkich uratować.
- Zaalarmowali nas przechodnie - relacjonuje TOK FM szef ratowników Piotr Bielski - byliśmy już w kombinezonach, natychmiast rzuciliśmy się na pomoc. Czołgając się po lodzie uratowaliśmy najpierw dziecko, później dorosłych - dodaje - w międzyczasie na miejscu pojawiła się już karetka i strażacy.
Ratownik przyznaje, że dorośli, którzy chodzili z dzieckiem po lodzie mieli "więcej szczęścia niż rozumu" i uratowało ich tylko to, że nieopodal odbywał się trening dotyczący właśnie takiej sytuacji: - Oni byli w wodzie około minuty, gdyby nie było nas w okolicy zakończyłoby się to prawdopodobnie tragedią - mówi Bielski.
- Nie radzę wchodzić na lód na morzu - ostrzega ratownik. - Woda morska zamarza inaczej, niż słodka. Dodatkowo faluje, lód jest pokruszony, nigdy nie wiemy czy jest gruby i co mamy pod nogami.