Sąd odrzucił wniosek adwokatów Polańskiego, by wyrok ws. reżysera był wydany bez jego obecności i by mogli go reprezentować prawnicy. Sędzia Peter Espinoza podkreślił, że dopiero, gdy Polański wróci do Stanów Zjednoczonych, będzie można rozwiązać tą sprawę.
Decyzja Espinozy nie rozstrzyga jednak jeszcze losu Polańskiego. Adwokaci reżysera mogą się od niej odwołać.
Mec. Piotr Schramm, specjalista od prawa międzynarodowego wskazuje, że reżyser ma dwa wyjścia: może albo zakwestionować procedurę ekstradycyjną i dzięki temu posunięciu zyskać kolejne kilka miesięcy, albo poddać się ekstradycji i liczyć na umorzenie sprawy przed sądem w
USA. - Na pewno natomiast nie może odwoływać się od postanowienia o areszcie domowym, o który występowali jego adwokaci - mówił mec. Schramm w
TVN24.
Atmosfera na sali była gorąca - relacjonuje reporter TVN24. Adwokaci zarzucali prokuraturze, że działa pod publiczkę. Sprzeciwili się m.in. nazwaniu reżysera "gwałcicielem dziecka", co zrobił prokurator.
Adwokaci Polańskiego argumentowali, że wyrok powinien być ograniczony do 42 dni aresztu w więzieniu w Kalifornii, które Polański odsiedział już w 1978 r., poddany przymusowym badaniom psychiatrycznym.
Adwokaci: Naruszono normy prawne Adwokaci twierdzą, że w sprawie naruszono normy prawne, ponieważ prowadzący ją początkowo sędzia Laurence J. Rittenband złamał umowę zawartą z ówczesnym adwokatem Polańskiego. Zgodnie z tą umową, kara miała się ograniczyć do wspomnianych 42 aresztu, ale sędzia - dziś już nieżyjący - później zapowiedział, że ma zamiar wydać surowszy wyrok.
Wniosek obrońców poparła także ofiara Polańskiego, Samantha Geimer. Za pośrednictwem swego adwokata Lawrence'a Silvera zwróciła się ona do sądu o zaprzestanie starań o ekstradycję reżysera. Geimer dawno już wybaczyła Polańskiemu i zaapelowała, by umorzono jego sprawę.
Mecenas Silver argumentował, że prokuratorzy w Los Angeles, którzy wszczęli postępowanie ekstradycyjne, naruszyli konstytucję stanu Kalifornia, która mówi, że w sprawie ekstradycji przestępców prokuratura powinna się skonsultować uprzednio z ich ofiarami, czego nie zrobiono.
Prowadzący sprawę Polańskiego prokurator okręgowy David Walgren zaprzeczył temu; twierdził, że władze proponowały adwokatom przedyskutowanie sprawy, ale oferty te zostały zignorowane.
Sprawa Polańskiego Polańskiego oskarżono o to, że w 1977 r. w willi Jacka Nicholsona podał 13-letniej Samancie narkotyk i dokonał na niej gwałtu. Reżyser tłumaczył, że seks odbył się za jej zgodą, ale w Kalifornii stosunek z osobą małoletnią uznawany jest za tzw. gwałt w prawnym znaczeniu.
Na wniosek prokuratury w Los Angeles Polańskiego aresztowano w Szwajcarii we wrześniu ub.r., przetrzymywano w więzieniu przez dwa miesiące, a potem przewieziono do jego rezydencji w górach, gdzie przebywa w areszcie domowym.
Władze szwajcarskie rozpatrują wniosek prokuratury o ekstradycję. Decyzja w tej sprawie ma zapaść na przełomie stycznia i lutego.