Rzeczywiście , szanse na pracę w górnictwie są praktycznie zerowe. Spółki zamroziły przyjęcia w tym roku . - Mamy spadek sprzedaży węgla ,a tym samym spadek wydobycia- tłumaczy Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej i dodaje - Trzeba jednak pamiętać o tym ,że w ostatnich dwóch latach KW przyjęła do pracy pod ziemią ponad 10 tys. osób.
Wacław Czerkawski, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce uważa , że brak nowych pracowników w kopalniach stworzy lukę pokoleniową, która ma bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo pracy w kopalniach. - Chcielibyśmy powrotu do sytuacji, kiedy za jednego górnika odchodzącego na emeryturę kopalnia przyjmowała nowego pracownika. Teraz nawet to jest niemożliwe - mówi Czerkawski.
- Nie w ilości pracowników mierzy się poziom bezpieczeństwa na dole. Pamiętajmy o tym, że górnictwo jest co raz bardziej zmechanizowaną branżą - odpowiada Madej.
Również górnicza Solidarność zauważa problem. - Za kilka lat na rzecz kopalń będą pracować firmy prywatne, gdzie pracownicy będą zarabiać po 1 tys. zł, a warunki pracy będą przypominać Kambodżę - ironizuje szef górniczej Solidarności Dominik Kolorz. Zapowiada on zresztą gorącą wiosnę w górnictwie. - Może się tak zdarzyć , że będziemy walczyć nawet o utrzymanie miejsc pracy. Sytuacja spółek jest bardzo zła. Tzw. zyski mają więcej wspólnego z wirtualną księgowością niż z rzeczywistością - mówi Kolorz i dodaje, że do Polski wpływa 10-12 mln ton węgla importowanego - I to o dziwo wcale nie tańszego niż polski. - To
skandal - kwituje.
Po Solidarności także Sierpień 80 zawiesił dziś swoje uczestnictwo w górniczym zespole trójstronnym. Górniczy związkowcy nieoficjalnie mówią ,że już wczesną wiosną mogą postraszyć protestami. - Ostatni duży protest był w 2008 roku. Mamy ciszę przed burzą - mówi jeden z nich.