Kulisy spotkania u Tuska. Padło stwierdzenie ''nie ma dowodów''

dżek, PAP
20.01.2010 , aktualizacja: 20.01.2010 11:39
A A A Drukuj
Jacek Cichocki przed komisją hazardową Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Jacek Cichocki przed komisją hazardową
Sekretarz kolegium ds. służb specjalnych Jacek Cichocki oświadczył, że podczas spotkania z premierem Donaldem Tuskiem 14 sierpnia 2009 roku, Mariusz Kamiński jednoznacznie stwierdził, że w dowodach zgromadzonych przez Biuro w sprawie afery hazardowej "do tej pory nie ma dowodów na popełnienie przestępstwa". A "operacja Black Jack jest zakończona"
Cichocki, sekretarz kolegium ds. służb specjalnych, mówił przed hazardową komisją śledczą, że spotkanie premiera i Kamińskiego - w którym również on uczestniczył - odbyło się w gabinecie szefa rządu, "w warunkach bezpiecznych".

Jak dodał, spotkanie było wywołane materiałem przesłanym przez ówczesnego szefa CBA 12 sierpnia z prośbą o spotkanie. Poświęcone było temu co było zawarte w tym materiale i wnioskom co robić dalej - dodał Cichocki.

Premier pytał: czy jest przestępstwo?

Sekretarz kolegium ds. służb specjalnych zaznaczył, że premier po pierwsze chciał ustalić "czy doszło do popełnienia przestępstwa, czy z materiałów wynika, że doszło do popełnienia przestępstwa".

- Kamiński jednoznacznie mówił, że materiały i dowody, które zostały zgromadzone do tej pory i są przedstawione w materiale, nie dają podstaw na stwierdzenia, że doszło do popełnienia przestępstwa; opisane wydarzenia są naganne pod względem polityczno-etycznym i będą podlegały dalszym analizom i może być tutaj zastosowany kodeks karny - relacjonował Cichocki.

Jak dodał, gdyby minister rządu lub inny ważny polityk popełnił przestępstwo, "wymagałoby to podjęcia niezwłocznych kroków".

Już po operacji...

Mariusz Kamiński informował Donalda Tuska, że operacja "Black Jack" na tym etapie jest zakończona - zeznał Jacek Cichocki. Sekretarz kolegium ds. służb specjalnych zaznaczył, że Kamińskiemu najbardziej zależało na tym, żeby nie zostało ujawnione zainteresowania CBA Sobiesiakiem. Kamiński miał tłumaczyć, że biznesmen jest związany z innymi operacjami prowadzonymi przez Biuro i właśnie z tego względu ważne było, by nie dowiedział się o zainteresowaniu służby jego osobą.

Premier mówi: jak się zacznę interesować, to...

Cichocki powiedział, że dla niego kluczowym momentem w tej rozmowie było zwrócenie przez premiera uwagi na to, że jeśli zacznie się interesować teraz projektem nowelizacji ustawy hazardowej, to zwróci uwagę osób, które były zaangażowane w lobbing na rzecz biznesmenów z branży hazardowej. - Oni będą zaskoczeni moją aktywnością, moim zainteresowaniem i mogę w ten sposób wpłynąć na to, że zaczną podejrzewać, że coś się wokół tego dzieje; może to wpłynąć na zwiększenie ich czujności - przytaczał sens słów premiera Cichocki.

Ale co ja mam zrobić?

Cichocki ocenił, że najbardziej zdumiewało go, że analiza z 12 sierpnia, która poprzedzała spotkanie Kamińskiego z premierem nie kończyła się żadnymi rekomendacjami. - Premier musiał właściwie dopytać szefa CBA, po co ten materiał został sporządzony i jakie są jego rekomendacje - relacjonował Cichocki.

Niejasna sprawa dopłat

Jacek Cichocki twierdzi, że Kamiński nie przedstawił żadnych twardych dokumentów, potwierdzających tezę, że z projektu ustawy znikł zapis o dopłatach. - Potwierdzenie, że znikają dopłaty w materiale CBA z 12 sierpnia 2009 r. było ulotne. To było jedno zdanie na sam koniec materiału - stwierdził.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się