"Prawda nie jest zawarta w Piśmie Świętym, a w ubeckich dokumentach"

as TOK FM
19.01.2010 , aktualizacja: 09.08.2010 18:27
A A A Drukuj
- Najbardziej znana książka IPN mówi, że przywódca wolnej Polski, laureat Pokojowej Nagrody Nobla jest agentem Bolkiem. To dla pamięci narodowej naprawdę nie jest zdrowe - uważa Arkadiusz Rybicki, autor projektu PO dotyczącego zmian w Instytucie. - My w naszym projekcie chcielibyśmy IPN oddać przede wszystkim historykom, a nie politykom - podkreśla.
Archiwa IPN
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Archiwa IPN
Poseł Platformy Obywatelskiej nie ma wątpliwości, kiedy zaczęły się kłopoty wokół Instytutu Pamięci Narodowej. - Problemem jest to, że zaczęto używać słowa prawda w odniesieniu do dokumentów SB. Gdzie jest zawarta prawda? Nie w Piśmie Świętym, a w ubeckich dokumentach - podsumował Arkadiusz Rybicki.

Symbolem takich działań jest dla gościa Poranka Radia TOK FM książka ''SB a Lech Wałęsa''. - Na temat Wałęsy powstały setki książek na całym świecie. Jaką publikację przygotował IPN? Jest książka o Lechu Wałęsie jako o agencie Bolku - to jest pewna karykatura - mówił.



Zdaniem Arkadiusza Rybickiego takie publikacje, jak książka Cenckiewicza i Gontarczyka, wykrzywiają obraz polskiej historii. - Polacy odnieśli fantastyczny sukces skutecznie usuwając komunizm. To jeden z cudów XX wieku. Tymczasem tego typu książki, tego typu spojrzenie sugeruje, że ten nasz sukces to chyba nie był sukces - podsumował.

Historycy jak esbecy

Rybicki nie boi się mocnych porównań. Przyznał, że książkę ''SB a Lech Wałęsa'' porównuje do działań funkcjonariuszy komunistycznej służby bezpieczeństwa. - Publikację IPN porównuję do tego, co zrobili esbecy w 1982 roku. Wałęsa miał spore szanse na Nagrodę Nobla, ale SB podrzuciło Komitetu Noblowskiemu dokumenty świadczące, że nie jest godny tej nagrody - przypomniał poseł PO. Dla Rybickiego jest oczywiste, że historycy IPN zrobili to samo 'dla pamięci narodowej". - Udowodnili, że Wałęsa jest niegodny wielkich tytułów. Że nie powinien być naszym symbolem - dodał.

Dlatego - według Rybickiego - jest jasne, że potrzebne sa zmiany przepisów o Instytucie Pamięci Narodowej. - My w naszym projekcie chcielibyśmy IPN oddać przede wszystkim historykom a nie politykom - podkreślił. Według niego dowodem na to ma być zastąpienie upolitycznionego Kolegium IPN Radą Instytutu. Kandydatów do rady przedstawiać będą historycy wskazani przez "najbardziej renomowane polskie uczelnie" i "trzy instytuty Polskiej Akademii Nauk". Proponowane przez PO zmiany ułatwią też posłom odwołanie prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Przygotowany przez PO projekt nowelizacji ustawy o IPN trafił do Sejmu w grudniu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się