O mało nie doszło do strzelaniny między somalijskimi piratami tuż przed wypłatą ogromnego okupu za tankowiec Maran Centaurus. Piraci na tankowcu wybłagali pomoc od zwalczających ich sił, bo inna piracka grupa chciała przejąć cześć okupu - ujawnił obecny przy tym negocjator.
- Na chwilę przed zrzuceniem na spadochronie na pokład porwanego tankowca Maran Centaurus 5,5 mln dolarów okupu pojawili się "nowi" piraci w dwóch motorówkach - powiedział somalijski biznesmen, który prowadził negocjacje.
Dodał, że ze względu na łatwopalność ładunku zbiornikowca, który w chwili uprowadzenia wiózł ropę wartości 150 mln dolarów, na pokładzie nie wolno w ogóle palić.
Kiedy piraci na pokładzie greckiego supertankowca zaczęli dramatycznie błagać o pomoc, śmigłowce sił antypirackich odgoniły motorówki z napastnikami przymierzającymi się do udziału w okupie.
- To naprawdę zasługuje na uwagę: mamy tu przestępców wzywających na pomoc policję - powiedział Roger Middleton, ekspert londyńskiego think thanku Chatham House. Według niego, niedzielne wydarzenia to pierwsza tego typu sytuacja.