Prokom gra w Eurolidze szósty kolejny sezon, do Top 16 awansował po raz czwarty, ale po raz pierwszy w takim stylu. Gdynianie zaliczyli wpadkę na starcie u siebie z EWE Baskets Oldenburg, w słabym stylu przegrali cztery z pierwszych pięciu spotkań w grupie D, ale w rundzie rewanżowej zwyciężyli trzykrotnie, pokonując m.in. pełen gwiazd Real Madryt.
- Z każdym meczem, który wygrywaliśmy z trudem, wzrastała wiara w nasze umiejętności. Jesteśmy coraz mocniejsi psychicznie - tłumaczy trener Tomas Pacesas. Jego Prokom wygrał w grupie 40 proc. spotkań, co nie udało się mistrzom Polski od sezonu 2004/05.
W środę, w decydującym spotkaniu, Prokom pokonał BC Chimki. Wicemistrzowie Rosji mieli już zapewniony awans do Top 16, ale odrobili 15 punktów straty z drugiej kwarty i kilka minut przed końcem było tylko 71:69 dla gospodarzy. Wówczas pięć punktów z rzędu zdobył sprowadzony niedawno środkowy Ratko Varda, który zastąpił Pape Sowa. Prokom się cieszył, bo spełnił się drugi warunek awansu - Armani Jeans Mediolan przegrało u siebie z Realem.
Liderami Prokomu są Qyntel Woods (średnio 17,9 punktu na mecz) i David Logan (15,9), odkryciem jest środkowy Adam Hrycaniuk, który skutecznie walczy z czołowymi podkoszowymi Euroligi. - Inwestujemy w niego już drugi sezon. Wyjątkowo ambitny chłopak. Mogę powiedzieć do niego publicznie: Adam! Utrzymaj pasję, nie rozglądaj się na boki, idź do przodu - apeluje do 26-letniego zawodnika Pacesas.
Top 16 rozpoczyna się 27 stycznia. - Powinniśmy pójść za ciosem. Rok temu wygraliśmy jedno spotkanie w tej fazie, teraz chcemy zrobić postęp, ale nie chcę nic obiecywać - mówi Pacesas. Losowanie grup odbędzie się 18 stycznia w Barcelonie.
W PLK mistrzowie Polski są jedynym niepokonanym zespołem - wygrali już 16 meczów.