W środę Centralne Biuro Antykorupcyjne, na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie, przeszukało dom Piskorskiego. Jak sam mówił potem, sprawa dotyczy zakupu przez niego dzieł sztuki, a dokładnie umowy z antykwariuszem o sprzedaży przedmiotów zabytkowych.
"Decyzja jest polityczna, polityczna, polityczna" Zapowiedział, że zaskarży decyzję o przeszukaniu. Jego zdaniem
ma ona podłoże polityczne . Wystosował nawet oświadczenie, w którym podkreślił, że jako przewodniczący SD uważa "najście CBA" na swoje mieszkanie "za przejaw politycznie sterowanej kampanii", której celem jest zdyskredytowanie jego osoby w oczach opinii publicznej.
- Nie jest to żadne zlecenie polityczne - zapewnił Zalewski, odnosząc się do zarzutów Piskorskiego.
Dziś Zalewski nie chciał ujawnić, o jakie zarzuty chodzi. - Najpierw prokurator musi zarzuty przedstawić podejrzanemu - powiedział w Radiu ZET.
- Trwa śledztwo. Pan Piskorski otrzymał wezwanie do prokuratury, gdzie zostaną mu przedstawione określone zarzuty popełnienia przestępstwa i przeszukanie było związane właśnie z tymi zarzutami - dodał Zalewski.
O co chodzi z antykami? Pod koniec listopada ub.r. Piskorski poinformował o pozytywnym dla niego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który nie zakwestionował umowy zawartej przez niego w 1997 roku z antykwariuszem. Jak mówił, ta sprawa - sprzedaży przez niego
antyków i uzyskanego w ten sposób majątku - była często podnoszona przez jego przeciwników politycznych i miała być dowodem na niejasności związane z pochodzeniem jego majątku. Zaznaczył, że "to była umowa, od której zapłacił podatek i pieniądze wpłacił na konto bankowe".