Kancelaria prawna, która reprezentuje amerykańską firmę oskarżającą Pekin o kradzież technologii wykorzystywanej do cenzurowania internetu, padła ofiarą ataku hakerów. Firma Cybersitter pozwała ostatnio chińskie władze, a także 7 producentów sprzętu komputerowego, żądając ponad 2 mld dolarów odszkodowania.
Fot. Cybersitter
Pozywająca Chiny firma i jej sztandarowy produkt
Reprezentująca Cybersitter kancelaria Gipson Hoffman & Pancione poinformowała w oświadczeniu, iż jej prawnicy otrzymali e-maile zawierające specyficzny typ wirusów komputerowych. Dzięki nim możliwe byłoby przeszukiwanie informacji zawartych na dyskach twardych i serwerach należących do firmy.
Kancelaria utrzymuje, iż za atakami stoją hakerzy z Chin. Cybersitter oskarża producentów chińskiego programu "Zielona Tama" służącego do filtrowania internetu o skopiowanie 3000 linii kodu z oprogramowania należącego do amerykańskiej firmy.
W zeszłym roku komunistyczne władze chciały wprowadzić obowiązek instalowania "Zielonej Tamy" na wszystkich komputerach sprzedawanych w Państwie Środka. Pomysł ten okazał się jednak zbyt kontrowersyjny. Wczoraj o ataku chińskich hakerów poinformował Google. Dziś firma Adobe Systems, producent m.in popularnego programu Photoshop, poinformowała, iż także padła ofiarą podobnego cyberataku.
Google wycofa się z Chin?
Przedwczoraj gigant internetowy Google zagroził wycofaniem się w ogóle z prowadzenia interesów w Chinach. Ryzykując stratę około 400 mln dolarów rocznie Google chce w ten sposób zaprotestować przeciwko, jak ujawniono, "bardzo zaawansowanemu atakowi technicznemu na gmail, którego celem były skrzynki e-mailowe chińskich działaczy praw człowieka".